Krzysztof Król: Przy 30 sytuacjach Legii ciężko, żeby nic nie wpadło...

03.09.2012
Lewy obrońca zespołu z Bielska-Białej rozegrał niezłe zawody. Na nic zdał się jednak wysiłek jego i kolegów, bo z Warszawy wracają z niczym. - Trzeba było strzelić drugą bramkę, bo były okazje - żałował piłkarz.
Od kolejnego sukcesu na Łazienkowskiej, piłkarzy Roberta Kasperczyka dzieliło kilka minut. Szczęście w końcu nie dopisało, i broniący się całym zespołem "Górale", stracili trzy bramki w nieco ponad dziesięć minut. - Najbardziej boli nas to, że przegraliśmy, prowadząc do 80. minuty - nie krył rozczarowania Krzysztof Król.

- Cofnęliśmy się za mocno, ale wiadomo, że Legia - grająca u siebie i przegrywająca - bardzo nas naciskała. Trzeba było strzelić drugą bramkę w końcówce pierwszej połowy. Szkoda, że się nie udało, bo były ku temu okazje - żałował zawodnik Podbeskidzia. - Niestety, Legia stworzyła 30 sytuacji i siłą rzeczy ciężko, żeby nic nie wpadło... - dodał.

Goście przekonali się, że jednobramkowe prowadzenie na Legii prawie nic. - 1-0 to cały czas otwarty wynik i to okazało się za mało, by wywieźć punkty z Warszawy - zakończył 25-letni piłkarz.
autor: Michał Trela

Przeczytaj również