Krzyszto Król: Decyzję o odejściu podjąłem po zwolnieniu Kasperczyka

06.03.2013
- Decyzję podjąłem po tym, jak zwolnili trenera Roberta Kasperczyka. On mi pomógł i wyciągnął do mnie rękę. Jak odszedł, czekałem aż skończy się runda, żeby rozwiązać wcześniej kontrakt - mówi Krzysztof Król.
Król ma już za sobą debiut w nowym zespole. Zagrał 20 minut w spotkaniu Sheriffa Tyraspol ze Sperantą Crihana Veche. - Nie wszystko nam wychodziło, ale wygraliśmy. Trener Mihai Stoichita powiedział, że gram dobrze, jednak po piętnastu minutach nie mam czym oddychać. Mam braki kondycyjne, początek sezonu zacznę na ławce - wyjaśnia obrońca, który nie narzeka na życie w Mołdawii.

- Nie spodziewałem się, że ludzie tak ciepło mnie przyjmą. Co chwilę tylko słyszę, czy wszystko ok, czy nie pomóc mi czegoś załatwić. Traktują mnie jak kogoś z rodziny. W Sheriffie powiedzieli mi, że chcą mnie wypromować w pucharach i sprzedać za dobre pieniądze do Rumunii, Ukrainy czy Rosji. Dwa sezony temu Sheriff grał w Lidze Europy, więc puchary nie są nieosiągalne - opowiada.

Król wciąż śledzi losy swojego byłego zespołu. Zaskoczyło go wysokie zwycięstwo "Górali" nad Jagiellonią Białystok. - Wierzyłem, że może wygrać, ale tak wysoko? Oby Podbeskidzie się utrzymało, ale mój rozdział w tym klubie jest zamknięty - podkreśla. A dlaczego do odejścia doszło? - Decyzję podjąłem po tym, jak zwolnili trenera Roberta Kasperczyka. On mi pomógł i wyciągnął do mnie rękę. Jak odszedł, czekałem aż skończy się runda, żeby rozwiązać wcześniej kontrakt - tłumaczy.
źródło: Przegląd Sportowy

Przeczytaj również