Kozak autorem kolejnego kozackiego gola w Bielsku
16.09.2017
Adam Nocoń przed meczem z Pogonią sprawił sporą niespodziankę i złamał odwieczną dewizę, że zwycięskiego składu się nie zmienia. Po dość bezbarwnym spotkaniu na ławce rezerwowych usiadł Szymon Sobczak, a w pierwszej jedenastce zastąpił go Miłosz Kozak, który dotychczas na placu gry pojawiał się tylko z ławki rezerwowych. Tym ruchem trener Podbeskidzia potwierdził jednak, że ma nosa do zmian, gdyż to właśnie ten skrzydłowy otworzył wynik spotkania już w 7. minucie. Były zawodnik Wigier Suwałki, wykorzystując wrzutkę Jarocha i popisując się skutecznym wolejem, zapisał się tym samym na kartach historii bielskiego klubu. W końcu to właśnie Kozak został zdobywcą pierwszej bramki dla "górali" w bezpośrednich starciach z Pogonią.
Do pewnego momentu dominacja gospodarzy nie podlegała jakiejkolwiek dyskusji i w dużej ilości przypadków "góralom" brakowało jedynie ostatniego podania, by doprowadzić akcje do wymarzonego końca. Z biegiem czasu w poczynania gospodarzy zaczęła wkradać się nerwowość, co Pogoń mogła skrzętnie wykorzystać. W 20. minucie tylko w sobie nieznany sposób Grzegorz Tomasiewicz nie skierował piłki do bramki, natomiast kilka minut wcześniej lob Dariusza Zjawińskiego nie był wielkim wyzwaniem dla Wojciecha Fabisiaka. "Górale" szybko się obudzili i w 25. minucie na tablicy wyników powinien pojawić się wynik 2:0 - wówczas Bartosz Jaroch popisał się fenomenalnym strzałem z około 25 metra, jednak Rafał Misztal wyczuł zamiary obrońcy i sparował piłkę na rzut rożny. Co mogło cieszyć kibiców Podbeskidzia, to w przeciwieństwie do np. meczu w Łęcznej, pierwsza połowa w Bielsku naprawdę mogła się podobać i zapewniała kibicom sporą ilość emocji.
Nie można było jednak tego powiedzieć o początku drugich 45 minut spotkania, gdyż boiskowe poczynania zdominował chaos, a okazje bramkowej można było policzyć na palcach jednej ręki. W pewnym momencie "górale" byli zmuszeni jedynie do wybijania piłek poza własną połowę, jednak gospodarze przetrzymali to i w 66. minucie podwyższyli swoje prowadzenie. Po rzucie rożnym absolutnie niepilnowany Kamil Wiktorski właściwie wepchnął piłkę do bramki i tym samym zdobył swoją drugą bramkę w 38 spotkaniu, rozgrywanym przez niego na drugim szczeblu rozgrywek.
Choć w późniejszych fragmentach spotkania Pogoń za wszelką cenę próbowała jeszcze nawiązać walkę z "góralami", a gospodarze ograniczyli się jedynie do obrony rezultatu, wynik spotkania już nie uległ zmianie i tym samym Podbeskidzie odniosło pierwsze w historii zwycięstwo nad gośćmi z Siedlec. Wyniki zaczynają wskazywać na to, że poważny kryzys już za bielszczanami, a ci na nowo zaczynają tworzyć u siebie prawdziwą twierdzę. W końcu ostatnie mecze na stadionie przy ulicy Rychlińskiego zakończyły się zwycięstwami Podbeskidzia bez straty gola.
Podbeskidzie Bielsko-Biała - Pogoń Siedlce 2:0 (1:0)
1:0 - Miłosz Kozak - 7'
2:0 - Kamil Wiktorski - 66'
Składy:
Podbeskidzie: Fabisiak - Moskwik, Wiktorski, Malec, Jaroch - Hanzel - Kozak (90' Sobczak), Rakowski, Iliev (71' Sabala), Sierpina - Tomczyk (82' Kostorz). Trener: Adam Nocoń.
Pogoń: Misztal - Ratajczak, Czarnecki, Wichtowski, Szrek - Chyła - Bajdur (73' Garyga), Pastva (61' Paluchowski), Tomasiewicz (71' Polkowski), Kun - Zjawiński. Trener: Adam Łopatko.
Żółte kartki: Jaroch (Podbeskidzie) - Wichtowski (Pogoń)
Sędzia: Konrad Gąsiorowski (Biała Podlaska)
Widzów: 4071
Do pewnego momentu dominacja gospodarzy nie podlegała jakiejkolwiek dyskusji i w dużej ilości przypadków "góralom" brakowało jedynie ostatniego podania, by doprowadzić akcje do wymarzonego końca. Z biegiem czasu w poczynania gospodarzy zaczęła wkradać się nerwowość, co Pogoń mogła skrzętnie wykorzystać. W 20. minucie tylko w sobie nieznany sposób Grzegorz Tomasiewicz nie skierował piłki do bramki, natomiast kilka minut wcześniej lob Dariusza Zjawińskiego nie był wielkim wyzwaniem dla Wojciecha Fabisiaka. "Górale" szybko się obudzili i w 25. minucie na tablicy wyników powinien pojawić się wynik 2:0 - wówczas Bartosz Jaroch popisał się fenomenalnym strzałem z około 25 metra, jednak Rafał Misztal wyczuł zamiary obrońcy i sparował piłkę na rzut rożny. Co mogło cieszyć kibiców Podbeskidzia, to w przeciwieństwie do np. meczu w Łęcznej, pierwsza połowa w Bielsku naprawdę mogła się podobać i zapewniała kibicom sporą ilość emocji.
Nie można było jednak tego powiedzieć o początku drugich 45 minut spotkania, gdyż boiskowe poczynania zdominował chaos, a okazje bramkowej można było policzyć na palcach jednej ręki. W pewnym momencie "górale" byli zmuszeni jedynie do wybijania piłek poza własną połowę, jednak gospodarze przetrzymali to i w 66. minucie podwyższyli swoje prowadzenie. Po rzucie rożnym absolutnie niepilnowany Kamil Wiktorski właściwie wepchnął piłkę do bramki i tym samym zdobył swoją drugą bramkę w 38 spotkaniu, rozgrywanym przez niego na drugim szczeblu rozgrywek.
Choć w późniejszych fragmentach spotkania Pogoń za wszelką cenę próbowała jeszcze nawiązać walkę z "góralami", a gospodarze ograniczyli się jedynie do obrony rezultatu, wynik spotkania już nie uległ zmianie i tym samym Podbeskidzie odniosło pierwsze w historii zwycięstwo nad gośćmi z Siedlec. Wyniki zaczynają wskazywać na to, że poważny kryzys już za bielszczanami, a ci na nowo zaczynają tworzyć u siebie prawdziwą twierdzę. W końcu ostatnie mecze na stadionie przy ulicy Rychlińskiego zakończyły się zwycięstwami Podbeskidzia bez straty gola.
Podbeskidzie Bielsko-Biała - Pogoń Siedlce 2:0 (1:0)
1:0 - Miłosz Kozak - 7'
2:0 - Kamil Wiktorski - 66'
Składy:
Podbeskidzie: Fabisiak - Moskwik, Wiktorski, Malec, Jaroch - Hanzel - Kozak (90' Sobczak), Rakowski, Iliev (71' Sabala), Sierpina - Tomczyk (82' Kostorz). Trener: Adam Nocoń.
Pogoń: Misztal - Ratajczak, Czarnecki, Wichtowski, Szrek - Chyła - Bajdur (73' Garyga), Pastva (61' Paluchowski), Tomasiewicz (71' Polkowski), Kun - Zjawiński. Trener: Adam Łopatko.
Żółte kartki: Jaroch (Podbeskidzie) - Wichtowski (Pogoń)
Sędzia: Konrad Gąsiorowski (Biała Podlaska)
Widzów: 4071
Polecane
I liga