Korona - Podbeskidzie 2-1. Na boisku dno. W tabeli już prawie też...
21.09.2012
Wydarzenie
Mecz rozpoczął się dla bielszczan fatalnie. W 19. minucie spory błąd popełniła defensywa Podbeskidzia. Marcin Żewłakow przyjął piłkę w polu karnym i nie miał obok siebie żadnego obrońcy, bowiem ci zastawili pułapkę ofsajdową. Problem w tym, że linię złamał Krzysztof Król, więc doświadczony napastnik miał bardzo łatwą sytuację. Mocno uderzył z półwoleja i Richard Zajac nie miał szans.
Bohater
Maciej Korzym. Waleczny napastnik Korony zagrał po raz pierwszy w tym sezonie i stwarzał bielszczanom bardzo dużo problemów. W 55. minucie wykorzystał tragiczny błąd Michala Pitera-Buczki, którego "przepchnął", a następnie spokojnie wykorzystał sytuację sam na sam z bramkarzem.
Rozczarowanie
Czas chyba to wyraźnie powiedzieć. Podbeskidzie nie ma kompletnie żadnego pomysłu na rozegranie akcji. "Górale", gdy tylko są w posiadaniu piłki, panikują. Nie wiedzą, co mają zrobić. Jedyne, co mają dziś do zaoferowania z przodu, to stałe fragmenty gry. Sytuacja poprawiła się dopiero po wprowadzeniu rezerwowych.
Co ciekawego
- W 67. minucie kontaktową bramkę zdobyli goście. Kompletnie nieatakowany Kamil Adamek idealnie dograł piłkę z prawej strony do Damiana Chmiela, a ten strzelił swoją pierwszą bramkę w ekstraklasie i przypieczętował niezłą grę. Tymczasem Adamek ma już na koncie trzy asysty!
- W pierwszej połowie jedyną groźną okazją Podbeskidzia był strzał Roberta Demjana z rzutu wolnego z około 25 metrów, po którym piłkę z trudem na róg sparował Zbigniew Małkowski.
- W 76. minucie idealną okazję zmarnowali gospodarze, którzy wyszli z kontrą, w wyniku której Łukasz Sierpina znalazł się sam na sam z Zajacem. Ten jednak fantastycznie obronił.
- W pierwszej połowie sędzia Bartosz Frankowski wyrzucił na trybuny Macieja Szczęsnego, trenera bramkarzy kielczan, który zbyt żywiołowo protestował przeciwko jego decyzjom.
- Składem zaskoczył Robert Kasperczyk. Trener Podbeskidzia wrócił do gry jednym napastnikiem, a na boiska ekstraklasy po 10 miesiącach nieobecności powrócił Piotr Koman, który wiosną był graczem drużyny rezerw.
- Po raz pierwszy w tym sezonie w podstawowym składzie - oprócz Komana - zagrali Liran Cohen i Damian Chmiel.
- Na drugą połowę nie wyszedł Dariusz Łatka, którego zastąpił Kamil Adamek. Doświadczony pomocnik został zmieniony po raz pierwszy od... ponad roku.
- Podbeskidzie przedłużyło serię meczów bez zwycięstwa do 13.
Mecz rozpoczął się dla bielszczan fatalnie. W 19. minucie spory błąd popełniła defensywa Podbeskidzia. Marcin Żewłakow przyjął piłkę w polu karnym i nie miał obok siebie żadnego obrońcy, bowiem ci zastawili pułapkę ofsajdową. Problem w tym, że linię złamał Krzysztof Król, więc doświadczony napastnik miał bardzo łatwą sytuację. Mocno uderzył z półwoleja i Richard Zajac nie miał szans.
Bohater
Maciej Korzym. Waleczny napastnik Korony zagrał po raz pierwszy w tym sezonie i stwarzał bielszczanom bardzo dużo problemów. W 55. minucie wykorzystał tragiczny błąd Michala Pitera-Buczki, którego "przepchnął", a następnie spokojnie wykorzystał sytuację sam na sam z bramkarzem.
Rozczarowanie
Czas chyba to wyraźnie powiedzieć. Podbeskidzie nie ma kompletnie żadnego pomysłu na rozegranie akcji. "Górale", gdy tylko są w posiadaniu piłki, panikują. Nie wiedzą, co mają zrobić. Jedyne, co mają dziś do zaoferowania z przodu, to stałe fragmenty gry. Sytuacja poprawiła się dopiero po wprowadzeniu rezerwowych.
Co ciekawego
- W 67. minucie kontaktową bramkę zdobyli goście. Kompletnie nieatakowany Kamil Adamek idealnie dograł piłkę z prawej strony do Damiana Chmiela, a ten strzelił swoją pierwszą bramkę w ekstraklasie i przypieczętował niezłą grę. Tymczasem Adamek ma już na koncie trzy asysty!
- W pierwszej połowie jedyną groźną okazją Podbeskidzia był strzał Roberta Demjana z rzutu wolnego z około 25 metrów, po którym piłkę z trudem na róg sparował Zbigniew Małkowski.
- W 76. minucie idealną okazję zmarnowali gospodarze, którzy wyszli z kontrą, w wyniku której Łukasz Sierpina znalazł się sam na sam z Zajacem. Ten jednak fantastycznie obronił.
- W pierwszej połowie sędzia Bartosz Frankowski wyrzucił na trybuny Macieja Szczęsnego, trenera bramkarzy kielczan, który zbyt żywiołowo protestował przeciwko jego decyzjom.
- Składem zaskoczył Robert Kasperczyk. Trener Podbeskidzia wrócił do gry jednym napastnikiem, a na boiska ekstraklasy po 10 miesiącach nieobecności powrócił Piotr Koman, który wiosną był graczem drużyny rezerw.
- Po raz pierwszy w tym sezonie w podstawowym składzie - oprócz Komana - zagrali Liran Cohen i Damian Chmiel.
- Na drugą połowę nie wyszedł Dariusz Łatka, którego zastąpił Kamil Adamek. Doświadczony pomocnik został zmieniony po raz pierwszy od... ponad roku.
- Podbeskidzie przedłużyło serię meczów bez zwycięstwa do 13.
Polecane
Ekstraklasa