Konieczny: Wyglądaliśmy niemrawo
24.02.2015
Podopieczni Leszka Ojrzyńskiego musieli w piątkowy wieczór odrabiać straty, po tym jak błąd przy wyjściu do piłki w okolice „16” popełnił Michal Pesković. Jak sytuacja wyglądała z perspektywy środkowego obrońcy? – Jak bramkarz krzyczy moja, to trzeba zrobić wszystko, by umożliwić mu interwencję. To była niebezpieczna dla nas wrzutka na 13 metr, bramkarz nie jest chroniony w tym obszarze. Gdybym usłyszał wcześniej, że Michal wychodzi do piłki, sam mógłbym zareagować i pobiec w kierunku bramki – tłumaczy Bartłomiej Konieczny.
Nie tylko remisowy wynik, ale i gra „Górali” sprawiła kibicom sporo zawodu w pierwszym wiosennym meczu w Bielsku-Białej. – Szkoda, bo stało się to przed własną publicznością przy nowo otwartej trybunie stadionu. Można było coś więcej osiągnąć. Choć mam wrażenie, że w drugiej połowie nasza gra trochę się poprawiła. To był mecz walki. Generalnie jednak wyglądaliśmy niemrawo i musimy coś z tym zrobić przed następnym meczem – podkreśla obrońca Podbeskidzia.
O kolejne punkty bielszczanom przyjdzie walczyć w stolicy – na niedzielę 1 marca zaplanowano potyczkę „Górali” z Legią.
Nie tylko remisowy wynik, ale i gra „Górali” sprawiła kibicom sporo zawodu w pierwszym wiosennym meczu w Bielsku-Białej. – Szkoda, bo stało się to przed własną publicznością przy nowo otwartej trybunie stadionu. Można było coś więcej osiągnąć. Choć mam wrażenie, że w drugiej połowie nasza gra trochę się poprawiła. To był mecz walki. Generalnie jednak wyglądaliśmy niemrawo i musimy coś z tym zrobić przed następnym meczem – podkreśla obrońca Podbeskidzia.
O kolejne punkty bielszczanom przyjdzie walczyć w stolicy – na niedzielę 1 marca zaplanowano potyczkę „Górali” z Legią.
Polecane
Ekstraklasa