Konieczny: Chcemy zawsze grać z taką konsekwencją i determinacją
05.11.2013
Wisła Kraków do Bielska-Białej przyjeżdżała w roli murowanego kandydata do zwycięstwa. Po kilku przeciętnych sezonach "Biała Gwiazda" odzyskała swój blask i w bieżących rozgrywkach walczy o najwyższe cele.
Pod Klimczokiem coś się jednak zacięło. Wiślacy wyglądali na zlepek przypadkowych piłkarzy i ciężko im było stworzyć chociaż jedną groźną akcję pod bramką Richarda Zajaca. Na tle "Białej Gwiazdy" to Podbeskidzie wyglądało na zespół, który walczy o mistrzostwo, a nie o życie.
- Ciężko teraz cokolwiek powiedzieć. Nie możemy być zadowoleni z tego meczu, bo w każdym spotkaniu potrzebujemy trzech punktów. Z Wisłą zdobyliśmy jeden, chociaż powiedzmy szczerze, straciliśmy dwa. Z przebiegu meczu Wisła może oddała jeden groźny strzał, nawet nie pamiętam, bo wszystko na murawie dzieje się bardzo szybko. Mieliśmy swoje sytuacje, nie wykorzystaliśmy ich i to boli - mówił Bartłomiej Konieczny.
"Górale" w poprzedniej kolejce polegli we Wrocławiu, a Śląsk wpakował im aż cztery gole. Piłkarze Leszka Ojrzyńskiego chcieli za wszelką cenę udowodnić, że grać w piłkę potrafią i zrehabilitować się w oczach kibiców.
- Chcieliśmy zmazać plamę z Wrocławia, naprawić błędy, które tam popełniliśmy i udowodnić sobie, że pozycja w tabeli nie odzwierciedla naszych umiejętności - przekonywał obrońca "Górali".
Poniedziałkowe spotkanie obfitowało w wiele sytuacji podbramkowych. To bielszczanie dyktowali tempo i warunki gry. Dla drużyny Ojrzyńskiego nie było straconych piłek, a szkoleniowiec bielszczan cały czas żywo reagował na to co dzieje się na boisku.
- Bardzo się cieszymy, że daliśmy trochę frajdy kibicom i pokazaliśmy, poprzez walkę, kawałek fajnej piłki. Chcielibyśmy co mecz grać z taką konsekwencją, determinacją, a na pewno los nam to wynagrodzi - zaznaczył Konieczny.
Drużyna prowadzona przez Leszka Ojrzyńskiego w meczach na własnym stadionie nie straciła jeszcze gola. Biorąc pod uwagę wysoką porażkę we Wrocławiu, ze Śląskiem. Czyste konto w meczu z Wisła może cieszyć.
- Jak się nie traci bramek, to się nie przegrywa. Ale nam w każdy meczu potrzebnych jest więcej punktów, niż tylko jeden. Boli nas nasza skuteczność, ale musimy nad tym pracować i wierzę, że kolejnym spotkaniu coś wpadnie - zakończył środkowy obrońca Podbeskidzia.
Pod Klimczokiem coś się jednak zacięło. Wiślacy wyglądali na zlepek przypadkowych piłkarzy i ciężko im było stworzyć chociaż jedną groźną akcję pod bramką Richarda Zajaca. Na tle "Białej Gwiazdy" to Podbeskidzie wyglądało na zespół, który walczy o mistrzostwo, a nie o życie.
- Ciężko teraz cokolwiek powiedzieć. Nie możemy być zadowoleni z tego meczu, bo w każdym spotkaniu potrzebujemy trzech punktów. Z Wisłą zdobyliśmy jeden, chociaż powiedzmy szczerze, straciliśmy dwa. Z przebiegu meczu Wisła może oddała jeden groźny strzał, nawet nie pamiętam, bo wszystko na murawie dzieje się bardzo szybko. Mieliśmy swoje sytuacje, nie wykorzystaliśmy ich i to boli - mówił Bartłomiej Konieczny.
"Górale" w poprzedniej kolejce polegli we Wrocławiu, a Śląsk wpakował im aż cztery gole. Piłkarze Leszka Ojrzyńskiego chcieli za wszelką cenę udowodnić, że grać w piłkę potrafią i zrehabilitować się w oczach kibiców.
- Chcieliśmy zmazać plamę z Wrocławia, naprawić błędy, które tam popełniliśmy i udowodnić sobie, że pozycja w tabeli nie odzwierciedla naszych umiejętności - przekonywał obrońca "Górali".
Poniedziałkowe spotkanie obfitowało w wiele sytuacji podbramkowych. To bielszczanie dyktowali tempo i warunki gry. Dla drużyny Ojrzyńskiego nie było straconych piłek, a szkoleniowiec bielszczan cały czas żywo reagował na to co dzieje się na boisku.
- Bardzo się cieszymy, że daliśmy trochę frajdy kibicom i pokazaliśmy, poprzez walkę, kawałek fajnej piłki. Chcielibyśmy co mecz grać z taką konsekwencją, determinacją, a na pewno los nam to wynagrodzi - zaznaczył Konieczny.
Drużyna prowadzona przez Leszka Ojrzyńskiego w meczach na własnym stadionie nie straciła jeszcze gola. Biorąc pod uwagę wysoką porażkę we Wrocławiu, ze Śląskiem. Czyste konto w meczu z Wisła może cieszyć.
- Jak się nie traci bramek, to się nie przegrywa. Ale nam w każdy meczu potrzebnych jest więcej punktów, niż tylko jeden. Boli nas nasza skuteczność, ale musimy nad tym pracować i wierzę, że kolejnym spotkaniu coś wpadnie - zakończył środkowy obrońca Podbeskidzia.
Polecane
Ekstraklasa