Kolejny punkt stracony. Trochę się już ich uzbierało...

10.11.2014
Jastrzębski Węgiel nie zdołał wywieźć ze stolicy kompletu punktów. Nasza drużyna po raz drugi z rzędu musiała się męczyć w tie-breaku z przeciwnikiem, który teoretycznie jest o wiele słabszy.
Łukasz Laskowski/Pressfocus
Jastrzębski Węgiel był faworytem spotkania z młodym zespołem AZS-u Politechnika Warszawska. Podopiecznym trenera Roberto Piazzy nie udało się wygrać za trzy punkty. Co więcej - w tie-breaku gospodarze napsuli sporo krwi gościom. Można było tego uniknąć... - Żałujemy straconego punktu, bo gdybyśmy zagrali trochę lepiej w kontrataku, w tym trzecim secie, to myślę, że zdołalibyśmy wygrać ten mecz za trzy punkty - ocenia Mateusz Malinowski.

- W tych dwóch setach, w których przegraliśmy stracone kontrataki, trochę brakło nam pomyślunku w niektórych piłkach, przez co straciliśmy sporo punktów i sporo okazji, żeby te punkty zdobyć. Oni grali bardzo dobrze. Paru chłopaków zagrywało naprawdę nieźle, odrzucali nas od siatki, a my potem mieliśmy problemy z wyprowadzeniem skutecznego ataku. Na pewno walczyli i mecz stał na równym poziomie - chwali rywala siatkarz Jastrzębskiego Węgla.

Za nami już osiem meczów ligowych. Jastrzębianie zdążyli już w tym czasie potracić sporo punktów. Kompletu nie wywieźli nie tylko z Warszawy, ale też z Olsztyna, gdzie również wygrali po tie-breaku. Do tego trzeba dodać porażki z Resovią (po tie-breaku) i Skrą Bełchatów. - Najbardziej żal tych straconych punktów w dwóch ostatnich pojedynkach  właśnie z Politechniką i Olsztynem. Wygrywaliśmy 2-0, ale przegraliśmy dwie kolejne partie i w efekcie zgubiliśmy to ważne "oczko" - mówi
źródło: plusliga.pl

Przeczytaj również