Kolejarz - Podbeskidzie 1-1. "Futbol nie polega na prowadzeniu gry"
01.08.2010
"Nie dojechali" na początek meczu zawodnicy z Bielska, jak to zwykło się mówić w slangu piłkarskim. Do przerwy stworzyli sobie tylko dwie dobre okazje. Jeden z najlepszych na boisku, Sebastian Ziajka, pięknie uderzył z dystansu, lecz dobrą interwencją popisał się Marcin Zarychta, a tuż przed końcem pierwszej połowy, akcję przeprowadzili dwaj debiutanci w zespole "Górali" - Robert Demjan dograł do Macieja Rogalskiego, od którego lepszy okazał się po raz kolejny bramkarz stróżan. - Zawaliliśmy pierwszą połowę - narzekał po meczu Ziajka. Kolejarz w tym okresie też miał kilka szans, ale górą był Richard Zajac.
Robert Kasperczyk musiał mocno wstrząsnąć w szatni kolegami Słowaka. Na drugą połowę na boisko wyszła bardziej ofensywnie usposobiona drużyna. Dobre sytuacje mieli szczególnie Demjan i Damian Chmiel, do którego małe pretensje miał po meczu trener. - Zabrakło nam trochę zimnej krwi. Jestem przekonany, że w sparingu Chmiel strzeliłby gola i z trudniejszej pozycji. Tutaj nie wykorzystał sytuacji sam na sam - martwił się szkoleniowiec Podbeskidzia.
Niewykorzystane sytuacje się zemściły. Beniaminek przeprowadził właściwie jedyną akcję w tej części gry, ale zdołał zdobyć gola. Bartłomiej Socha minął kilku obrońców "Górali" i podał do znajdującego się na pograniczu spalonego Roberta Drąga, który spokojnie umieścił piłkę w siatce, przerywając trwającą od początku maja serię Zajaca bez straty bramki.
Zniecierpliwieni kibice bielszczan "potraktowali" swoich piłkarzy przyśpiewką: "Wy jesteście gwiazdorami, przegrywacie z frajerami", a zawodnicy, jakby chcąc pokazać, że jest zgoła inaczej, zaatakowali i już siedem minut później wyrównali. Akcję prawą stroną przeprowadził Piotr Malinowski, który dograł wprost na głowę Demjana. Słowak strzelił w światło bramki, ale Zarychta fantastycznie obronił jego strzał. - Chyba sam nie wie jak to zrobił - kręcił z niedowierzaniem głową Kasperczyk. Najważniejsze, że z dobitką z trzech metrów pospieszył Michał Osiński i nie miał problemów z pokonaniem bramkarza.
Podbeskidzie ruszyło jeszcze do ataku, ale mimo kilku szans, zwłaszcza Demjana i Ziajki, nie zdołało wygrać. - Szkoda, że się nam nie udało, bo przyjechaliśmy tu po trzy punkty. Liczę, że gra będzie teraz z meczu na mecz wyglądać lepiej - mówił Ziajka. Natomiast Osiński chwalił zespół rywala. - Jeszcze nie jedna drużyna tu straci punkty. Trener uczulał nas, że grają tam doświadczeni zawodnicy i było to widać w ich grze - stwierdził.
Konferencja prasowa:
Robert Kasperczyk (trener Podbeskidzia): Piłka nożna nie polega na prowadzeniu gry, posiadaniu piłki i tworzeniu sytuacji, ale na ich wykorzystywaniu. To, co z łatwością wychodziło nam w meczach sparingowych, tutaj nie funkcjonowało. Najgorsze byłoby, gdybyśmy ten mecz przegrali w końcówce. Jestem zadowolony, że graliśmy do końca, że nie cofaliśmy się, tylko byliśmy odważni. Błędy indywidualne spowodowały, że nie wygraliśmy. Czas pracuje dla tej drużyny. Zespół Kolejarza będzie odbierać punkty wielu mocnym drużynom. Chciałbym, żeby to była nasza ostatnia strata punktów z beniaminkami.
Jerzy Kowalik (trener Kolejarza): Zremisowaliśmy z zespołem, który jeszcze w tej lidze namiesza. W pierwszej połowie my mieliśmy przewagę, a druga toczyła się już pod dyktando Podbeskidza. Nie mieliśmy atutów z przodu z powodu braku Madejskiego i Brozia. Trzeba umieć takie mecze zremisować, bo mogliśmy nawet przegrać. Była też na nas duża presja, wręczenie pucharów. Dopiero jak to z chłopców zejdzie to zaczną grać swoją piłkę.
Robert Kasperczyk musiał mocno wstrząsnąć w szatni kolegami Słowaka. Na drugą połowę na boisko wyszła bardziej ofensywnie usposobiona drużyna. Dobre sytuacje mieli szczególnie Demjan i Damian Chmiel, do którego małe pretensje miał po meczu trener. - Zabrakło nam trochę zimnej krwi. Jestem przekonany, że w sparingu Chmiel strzeliłby gola i z trudniejszej pozycji. Tutaj nie wykorzystał sytuacji sam na sam - martwił się szkoleniowiec Podbeskidzia.
Niewykorzystane sytuacje się zemściły. Beniaminek przeprowadził właściwie jedyną akcję w tej części gry, ale zdołał zdobyć gola. Bartłomiej Socha minął kilku obrońców "Górali" i podał do znajdującego się na pograniczu spalonego Roberta Drąga, który spokojnie umieścił piłkę w siatce, przerywając trwającą od początku maja serię Zajaca bez straty bramki.
Zniecierpliwieni kibice bielszczan "potraktowali" swoich piłkarzy przyśpiewką: "Wy jesteście gwiazdorami, przegrywacie z frajerami", a zawodnicy, jakby chcąc pokazać, że jest zgoła inaczej, zaatakowali i już siedem minut później wyrównali. Akcję prawą stroną przeprowadził Piotr Malinowski, który dograł wprost na głowę Demjana. Słowak strzelił w światło bramki, ale Zarychta fantastycznie obronił jego strzał. - Chyba sam nie wie jak to zrobił - kręcił z niedowierzaniem głową Kasperczyk. Najważniejsze, że z dobitką z trzech metrów pospieszył Michał Osiński i nie miał problemów z pokonaniem bramkarza.
Podbeskidzie ruszyło jeszcze do ataku, ale mimo kilku szans, zwłaszcza Demjana i Ziajki, nie zdołało wygrać. - Szkoda, że się nam nie udało, bo przyjechaliśmy tu po trzy punkty. Liczę, że gra będzie teraz z meczu na mecz wyglądać lepiej - mówił Ziajka. Natomiast Osiński chwalił zespół rywala. - Jeszcze nie jedna drużyna tu straci punkty. Trener uczulał nas, że grają tam doświadczeni zawodnicy i było to widać w ich grze - stwierdził.
Konferencja prasowa:
Robert Kasperczyk (trener Podbeskidzia): Piłka nożna nie polega na prowadzeniu gry, posiadaniu piłki i tworzeniu sytuacji, ale na ich wykorzystywaniu. To, co z łatwością wychodziło nam w meczach sparingowych, tutaj nie funkcjonowało. Najgorsze byłoby, gdybyśmy ten mecz przegrali w końcówce. Jestem zadowolony, że graliśmy do końca, że nie cofaliśmy się, tylko byliśmy odważni. Błędy indywidualne spowodowały, że nie wygraliśmy. Czas pracuje dla tej drużyny. Zespół Kolejarza będzie odbierać punkty wielu mocnym drużynom. Chciałbym, żeby to była nasza ostatnia strata punktów z beniaminkami.
Jerzy Kowalik (trener Kolejarza): Zremisowaliśmy z zespołem, który jeszcze w tej lidze namiesza. W pierwszej połowie my mieliśmy przewagę, a druga toczyła się już pod dyktando Podbeskidza. Nie mieliśmy atutów z przodu z powodu braku Madejskiego i Brozia. Trzeba umieć takie mecze zremisować, bo mogliśmy nawet przegrać. Była też na nas duża presja, wręczenie pucharów. Dopiero jak to z chłopców zejdzie to zaczną grać swoją piłkę.
Polecane
I liga