Koledzy będą mieć pretensje do gracza Rekordu za... strzelenie gola?

03.05.2011
- Nie wiem, czy ta bramka na początku nam nie przeszkodziła, bo nastąpiło u nas samorozluźnienie - kręcił głową Paweł Machura, zawodnik Rekordu Bielsko-Biała, który otworzył wynik meczu z Red Devils.
Po trzech minutach ćwierćfinałowego meczu Pucharu Polski, bielszczanie prowadzili już 1-0. Wszystko dzięki skuteczności Machury, który jednak po zakończonym wynikiem 4-4, meczu był mocno niezadowolony. - Przewrotnie powiem, że ta moja bramka nam chyba przeszkodziła. Wiedzieliśmy, że będzie ciężki mecz, ale zaczęło się dobrze, podwyższyliśmy potem na 2-0 i przyszło samorozluźnienie. Pretensji chłopaki chyba mimo wszystko nie będą mieć, ale jak zdobywamy brązowy medal, a mam nadzieję, że to już wkrótce się formalnie stanie, to nie możemy mieć takich problemów z grą czterech na pięciu - rozkładał ręce gracz bielszczan.

Po chwili przyznał jednak, że zagrywka Tomasza Aftańskiego, trenera rywali, była dla Rekordzistów zaskakująca. - Byliśmy pewni, że wycofają bramkarza, ale nie spodziewaliśmy się, że zrobią to już w pierwszej połowie. Przez trzy czwarte meczu sobie z tym nie mogliśmy poradzić. Załamałem się tym, naprawdę. Katastrofa. Wiadomo, że gra się trudno, bo oni mają przewagę w ataku, więc trzeba więcej biegać i myśleć i mądrze się przesuwać, ale bez przesady - kontynuował.

Podobnie niezbyt zadowolony był Tomasz Dura, inny gracz bielszczan. - Ta pierwsza bramka dodała nam skrzydeł, ale Chojnice bardzo dobrze grały bez bramkarza, a ja dwa razy nie zdążyłem do Mariusza Kaźmierczaka. Nie wyciągnęliśmy wniosków z jego pierwszej bramki, więc strzelił nam trzy praktycznie takie same - mówił. Ten temat poruszył również Machura. - Najbardziej boli, że trzy gole straciliśmy tak podobnie. Już po pierwszej wiedzieliśmy, co robić, jak się ustawiać, a i tak raz się odbiło, raz przeleciało między nogami i wyglądało to niedobrze - przyznał. - Będziemy ćwiczyć grę w obronie przed następną fazą - zapewnił Dura, a Machura dopiero na końcu zauważył, że dwumecz został jednak przez bielszczan wygrany. - Szkoda tego wszystkiego, ale najważniejsze i tak jest to, że awansowaliśmy - zakończył z gorzkim uśmiechem.
autor: Michał Trela

Przeczytaj również