Kocian wygrał z Podbeskidziem? "Bzdura wyssana z palca"

21.11.2017
Sprawa sporu trenera Jana Kociana z Podbeskidziem wraca jak bumerang. Według dzisiejszych doniesień Polsatu Słowak wygrał sprawę sądową z klubem, co miałoby oznaczać nowe kłopoty dla "Górali". Sprawę dementują jednak w Bielsku, określając ją mianem "wyssanej z palca".
Krzysztof Dzierżawa/PressFocus
U progu sezonu Kocian przedstawił w klubie zwolnienie lekarskie, niemal jednocześnie wnosząc o rozwiazanie umowy z winy Podbeskidzia. Działacze "Górali" podważali argumenty Słowaka, a w październiku poinformowali o jego oficjalnym zwolnieniu. Trener wciąż jednak utrzymywał, że racja jest po jego stronie, kilka dni temu - według doniesień Polsatu - miał nawet wygrać sprawę w sądzie. Gdyby te informacje okazały się prawdziwe, Podbeskidzie musiałoby zapłacić swojemu byłemu szkoleniowcowi i jego sztabowi 400 tysięcy złotych, choć wcześniej ze strony trenera pojawiła się ponoć propozycja zawarcia ugody i wypłaty 100 tysięcy.

- To bzdura wyssana z palca. Nie ma i nie było żadnej rozprawy sądowej z trenerem Janem Kocianem. Jego kontrakt został rozwiązany zgodnie ze stosowną klauzulą i temat jego pracy dla Podbeskidzia się skończył - jasno stawia sprawę rzecznik prasowy bielskiego klubu, Marcin Zarębski. Według "Górali" nie ma też mowy o zaległościach względem zawodników, o których również informował Polsat. - To także bzdura. Nasi zawodnicy mają stypendia miejskie, a miasto jest gwarantem tego, że są one na bieżąco wypłacane. Nie mamy względem piłkarzy zaległości - przekonuje rzecznik Podbeskidzia.
autor: Łukasz Michalski

Przeczytaj również