Kocian odpowiada, konflikt trwa dalej

09.08.2017
Wojna pomiędzy Janem Kocianem a włodarzami Podbeskidzia Bielsko-Biała trwa w najlepsze. Pomiędzy obiema stronami narazie trwa walka na oświadczenia, ale wkrótce do akcji może wkroczyć trzeci podmiot. Całą sprawę ma bowiem rozstrzygnąć Piłkarski Sąd Polubowny przy Polskim Związku Piłki Nożnej.  
Krzysztof Dzierżawa/Pressfocus
Dokładnie dwa dni temu na łamach oficjalnej strony internetowej, Rada Nadzorcza Podbeskidzia opublikowała oświadczenie, w którym całkowicie nie zgadza się z zarzutami słowackiego szkoleniowca. W nim możemy m.in. przeczytać, że klub nie ma żadnych zaległości wobec trenera, a obóz przygotowawczy i transfery zostały przeprowadzone i zorganizowane w pełnym porozumieniu ze Słowakiem. Dodatkowo w rozmowie z naszym portalem prezes Tomasz Mikołajko przyznał, że cała sytuacja jest niemal absurdalna i dziwi go zachowanie szkoleniowca. - To niepoważne, stoimy na stanowisku, że trener może ewentualnie odejść na własne życzenie. Rozumiem, to jego decyzja. Nikt nie będzie zmuszał trenera do zostanie z nami,  ale nie może z nas robić winowajców, bo to absurd - przyznał Mikołajko w wywiadzie, który w całości możecie przeczytać tutaj. 

Już wczoraj trener Kocian wyznał, że jego zwolnienie lekarskie było konieczne, gdyż jego stan zdrowia mocno się pogorszył. Dziś w wystosowanym oświadczeniu Kocian jednak przyznał, że jego problemy ze zdrowiem są spowodowane.. niewłaściwymi zachowaniami działaczy klubu. - Pragnę podkreślić w sposób stanowczy, iż pogorszenie mojego stanu zdrowia wywołane było przede wszystkim niewłaściwym działaniem ze strony zarządu klubu TS Podbeskidzie, które to działanie naruszało podstawowe prawa trenera zagwarantowane, zarówno w powszechnie obowiązujących przepisach prawa, jak również przepisach Polskiego Związku Piłki Nożnej. Szkoleniowiec jednak poinformował  klub, że po zakończeniu hospitalizacji miał być gotowy prowadzić dalej Podbeskidzie. 

Ponadto były opiekun chorzowskiego Ruchu dodał, że dokonywane wzmocnienia wcale nie były zgodne z jego oczekiwaniami, a wręcz przeciwnie - niektóre nazwiska miały zostać sprowadzone do Bielska całkowicie na przekór szkoleniowcowi. W dodatku Kocian przyznał, że musiał zgłosić się do kancelarii prawnej, by uzyskać jakikolwiek kontakt z działaczami Podbeskidzia. - Pragnę również wskazać, iż w istocie w związku z unikaniem kontaktu z moją osobą przez Zarząd Klubu od zakończenia poprzednich rozgrywek, zmuszony zostałem do zgłoszenia się do kancelarii prawnej, która reprezentuje moje interesy w kontaktach z Klubem. Podkreślić także należy, iż klub mimo prezentowanego stanowiska, nie wywiązywał się i nadal nie wywiązuje się ze wszystkich swoich zobowiązań, wynikających z zawartej pomiędzy stronami umowy. 

Kocian chce jednak ugodowo rozwiązać spór z działaczami Podbeskidzia, dlatego ma zamiar skierować sprawę do Piłkarskiego Sądu Polubownego, mającego swoją siedzibę przy Polskim Związku Piłki Nożnej.


autor: Piotr Porębski

Przeczytaj również