Kochali go, on kochał żurek. Kto płacił za grę w Bielsku? Niewypały "Górali"

20.12.2011
Podbeskidzie nieźle trafia ostatnio z obcokrajowcami. Robert Demjan, Richard Zajac, czy Liran Cohen to ważni zawodnicy "Górali". Nie zawsze było tak dobrze. Oto lista zagranicznych niewypałów w Bielsku.
Lukasz Hojdys
jesień 2002 - 3 mecze/0 goli

Tuż po historycznym awansie na zaplecze ekstraklasy w Bielsku-Białej poszukano wzmocnień. Sięgnięto m.in. po młodego i podobno utalentowanego Czecha. Napastnik zadebiutował na 9 minut w meczu z Górnikiem Polkowice. W Radzionkowie jedyny raz dostał szansę w podstawowym składzie, ale prezentował się na tyle słabo, że nie dotrwał nawet do przerwy. Później zaliczył jeszcze 180 sekund debiutu na stadionie  w Bielsku i... na tym skończyła się jego kariera. Wrócił do Czech i przepadł w niższych ligach.

Zdenek Dembinny
jesień 2002 - 4 mecze/0 goli

Hojdys nie był w Bielsku sam. Miał kolegę w osobie czeskiego pomocnika. Tego pozycja od początku była mocniejsza. W debiucie bielskiego klubu w II lidze zagrał 90 minut. Później trenerzy stopniowo przekonywali się, że nie można na nim opierać drużyny. W Polkowicach zmienili go po czterech minutach drugiej połowy. W następnym meczu dostał czerwoną kartkę, a co ciekawe ostatnim etapem jego bielskiej kariery również było spotkanie w Radzionkowie, gdzie nie wybiegł nawet na drugą połowę.

Vitezslav Mooc
wiosna 2004 - 0 meczów/0 goli

Czescy piłkarze, w przeciwieństwie do Słowaków, źle aklimatyzują się w Bielsku. Widać to po powyższych przykładach, widać po Ondrzeju Szourku. Wielkiej kariery w Podbeskidziu nie zrobił Adam Brzezina, a nawet Frantiszek Metelka. Oni jednak przynajmniej zadebiutowali... Z kolei piłkarski obieżyświat Mooc, który występował w ośmiu czeskich, trzech polskich (oprócz Podbeskidzia - KSZO i Radomsko) klubach, a także w jednym słowackim, szkockim i malezyjskim, w Bielsku tylko uszczuplił swoje konto. PZPN zdecydował bowiem, że to piłkarz, a nie klub, musi zapłacić 10 tysięcy KSZO Ostrowiec Świętokrzyski za swoją kartę. Oprócz tego prezentował się słabo, grał w rezerwach i po pół roku zraził się do Polski i już nigdy w niej nie zagrał.

Cristian Popescu
jesień 2004 - 1 mecz/0 goli

Ówczesne władze klubu wiedziały, że rumuński obrońca Popescu jest naprawdę dobry, więc ściągnęły go, jako pierwszego przedstawiciela tej nacji, do Bielska. Okazało się jednak, że jedyne, co miał wspólnego Cristian z obrońcą Barcelony i reprezentacji Rumunii - Gheorghe Popescu, to nazwisko. Jedyny epizod w koszulce bielszczan, Popescu zaliczył w pucharowym meczu z GKS-em Katowice. Sześciominutowy...

Stanley Udenkwor
wiosna 2006 - 12 meczów/1 gol

Przedziwny przypadek i jedyny piłkarz z tej listy, którego obecność w składzie cieszyła, a nie frustrowała, kibiców Podbeskidzia. Wejścia "Stasia" na boisko trybuny domagały się swego czasu, jak dziś Piotra Malinowskiego. Z tą różnicą, że trener Krzysztof Tochel wpuszczał go przeważnie wtedy, gdy wyniku nie dało się już zepsuć. Okna pobliskiego budynku należącego do sióstr były przez Nigeryjczyka ostrzeliwane częściej, niż okienka bramki. Pod pewnymi względami był jednak jak... Ronaldinho - wszelkie niepowodzenia kwitował uśmiechem. Był sympatyczną klubową maskotką. Trudno uwierzyć, że przed przyjściem do Bielska zaliczył kilkadziesiąt występów w ekstraklasie w barwach Polonii Warszawa i został nawet mistrzem. Fakt, że Azerbejdżanu, ale jednak...

Patmore Shereni
wiosna 2009 - 1 mecz/0 goli

Genialny przykład działania menedżerów w piłce nożnej i... argument dla tych, którzy mówili, że Podbeskidzie nie chciało w sezonie 2008/2009 awansować do ekstrakalsy, choć miało ku temu ogromną szansę. Obrońca z Zimbabwe przyszedł w pakiecie z Clemencem Matawu. Tzn. klub chciał Matawu, a menedżer Wiesław Grabowski "wcisnął" mu dodatkowo Shereniego. To jeszcze nic, bo trener Marcin Brosz wpuścił piłkarza, który miał problem nawet w grających w lidze okręgowej rezerwach, na boisko jeden raz - w arcyważnym starciu z Widzewem Łódź. Bielszczanie przegrali 0-3 i chyba trudno zakładać, że Brosz liczył na to, że Shereni, który nie radził sobie z graczami Morcinka Kaczyce, powstrzyma napastników najlepszej drużyny I ligi. Dziś nie łapie się do składu Skałki Żabnica, mieszka w Żywcu, a razem z nim na trybunach boiska w Węgierskiej Górce siedzą sympatyczny mulatek i atrakcyjna Polka. A więc warto było trafić do Polski. Zwłaszcza, że deklaruje też miłość do... żurku.
autor: Michał Trela

Przeczytaj również