Kluczem znów przerwa w rozgrywkach. Jak zaprezentują się „Górale”

17.10.2014
Właściwie jakiekolwiek rokowania przed meczem Podbeskidzia z Górnikiem Łęczna to swego rodzaju wróżenie z fusów. Nie sposób przewidzieć co pokażą oba zespoły po przerwie dwutygodniowej w rozgrywkach.
Łukasz Laskowski/Press Focus
W Bielsku-Białej wszystko zdawało się kroczyć we właściwą stronę. „Górale” osiągnęli apogeum pokonując u siebie warszawską Legię. Zwycięstwo nad mistrzem jednak szybko... zapomniano. Nadeszła dwutygodniowa przerwa reprezentacyjna, po której bielszczanie w niczym nie przypominali już zespołu, który przeciwstawił się potentatowi. Przegrali nieoczekiwanie w Kielcach, następnie trzy „gongi” zaordynował podopiecznym Leszka Ojrzyńskiego Górnik Zabrze, aż wreszcie cztery gole Podbeskidzie straciło na Podlasiu. Optymistycznym symptomem był zremisowany w Bielsku-Białej mecz ze Śląskiem Wrocław, ale po nim nastąpiła... przerwa w rozgrywkach T-Mobile Ekstraklasy, u której zakończenie właśnie jesteśmy.

Trener Leszek Ojrzyński zapowiadał, że zespół pracował będzie podczas niespełna 14 dni nad motoryką, by do połowy grudnia dotrwać „w gazie”. Z dyspozycją w pierwszym meczu po okresie nieco cięższych treningów może być więc różnie. Pytanie więc, jakie oblicze Podbeskidzia zobaczymy? Pozytywy są o tyle, że kadrowo sytuacja poprawiła się. Do zdrowia i pełni dyspozycji wraca Bartłomiej Konieczny, nie ma także problemów w przypadku Marka Sokołowskiego oraz Sylwestra Patejuka. Między słupkami stanie raczej Michal Pesković. Po części to znów nowe rozdanie, bo jeśli „Górale” zwyciężą w sobotę nikt nie będzie pamiętał serii ostatnich niepowodzeń, a bielszczanie wykonają krok w górę tabeli.

Beniaminek z Łęcznej – sobotni przeciwnik – idzie „siłą rozpędu” z I ligi. 11. miejsce, zdobycz 15 „oczek” może nie robi kolosalnego wrażenia, ale na pewno budzi respekt. Tu natomiast warto zwrócić uwagę, że Górnik nie przegrał jeszcze u siebie, zaś na wyjeździe punktował w komplecie tylko raz – na wstępie rozgrywek przeciwko Ruchowi w Gliwicach. W Warszawie i Zabrzu łęcznianie nie byli w stanie ani razu zaskoczyć rywali, niespodziewanie Górnik poległ też przeciwko Cracovii, pechowo z kolei we Wrocławiu. Zespół z Łęcznej ma w szeregach sporo doświadczonych zawodników. Prym wiedzie regularnie trafiający do siatki Fedor Černych. Ciekawostką jest obecność w składzie dwóch byłych obrońców „Górali”, Łukasza Mierzejewskiego i Macieja Szmatiuka. Poza tym wielu rutynowanych piłkarzy, jak Sebastian Szałachowski, Miroslav Božok, Przemysław Kaźmierczak czy Grzegorz Bonin. Nie można więc beniaminka lekceważyć czy skazywać na „pożarcie”. To nie będzie łatwa przeprawa.

Początek sobotniego spotkania o godzinie 15:30. Sędzią meczu będzie Mariusz Złotek ze Stalowej Woli.
źródło: SportSlaski.pl

Przeczytaj również