"Kluby z wyższych lig nie wiedzą, jak szukać zdolnych chłopaków"

27.12.2012
- Przyjedzie taki (skaut przyp. red.) na jeden mecz. Chłopak gorzej zagra, bo mu piłka odskoczy na dziurawej murawie i już jest skreślany - mówi prezes okręgowego Drzewiarza Jasienica.
W polskich niższych ligach gra wielu wyróżniających się zawodników. Mimo to, nie są oni dostrzegani przez większe kluby, przez co talent marnuje się właśnie w okręgówkach czy IV ligach. A przecież można to zmienić. Co jest głównym problemem przy "wyławianiu" talentów z niższych lig?

- Kluby z wyższych lig nie wiedzą, jak szukać zdolnych zawodników. Przyjedzie taki na jeden mecz. Chłopak gorzej zagra, bo mu piłka odskoczy na dziurawej murawie i już jest skreślany. Siatka skautingu klubów Ekstraklasy i pierwszej ligi wciąż jest dziurawa - mówi Mirosław Łaciok z Drzewiarza.

- Dlatego tacy piłkarze jak Kamil Adamek czasami nigdy nie doczekają się awansu - podając za przykład zdolnego zawodnika Podbeskidzia Bielsko-Białą.

Prócz czysto piłkarskiego talentu, "zdolny zawodnik" musi zachować jeszcze trzeźwy umysł i spokój w grze. Ale i takie "perełki" są do wyłowienia. - O tym, czy ktoś podoła, czy nie, decyduje wiele czynników. Ja Adamka znam i obserwuję od dawna. Chłopak jest utalentowany, ale ma również głowę do grania. Twardą psychikę - zauważa prezes.

- Razem z nim do drużyny Podbeskidzia dołączył Damian Szczęsny z GKS-u Tychy, który powinien w teorii mieć większe szanse na to, żeby zaistnieć w ligowej piłce. Nie wyszło mu. Nie odpalił tak szybko jak Kamil. Myślę, że Adamek ma tę przewagę, że nie kalkuluje, z kim gra i gdzie gra. Wychodzi na boisko, żeby zrobić swoje.

Więcej na portalu slask.sport.pl

źródło: SportSlaski.pl/ slask.sport.pl

Przeczytaj również