Kłopoty bogactwa na skrzydłach "Górali". - Przyjemnie na nich patrzeć

11.07.2010
- Bardzo nam zależało, żeby na każdą pozycję mieć dwóch równorzędnych graczy. Myślę, że to się udało - mówi trener Robert Kasperczyk. Najciekawsza rywalizacja będzie na skrzydłach.
W poprzedniej rundzie obu bocznych pomocników można było zawsze wskazać "bez pudła". Piotr Malinowski i Clemence Matawu właściwie w każdym meczu wychodzili w podstawowej jedenastce. Po odejściu Zimbabwejczyka konkurencja o miejsce w składzie znacząco wzrosła. Na pozycje skrzydłowych aspiruje aż sześciu zawodników - wspomniany Malinowski, którego pozycja wydaje się niepodważalna, Maciej Rogalski, mogący grać z powodzeniem na obu bokach oraz w środku pomocy, Damian Chmiel, Mateusz Żyła, Mieczysław Sikora i Sebastian Ziajka. Ponadto w Podbeskidziu powinien się niebawem pojawić jeszcze jeden skrzydłowy. Kto będzie grał?

- Nikt nie może być pewny miejsca, bo wiadomo, że trener często rotuje składem. Cały czas walczymy na treningach o te dwie pozycje na skrzydłach. Na pewno będzie to zdrowa rywalizacja - zapowiada Żyła. Co na to Kasperczyk? - Przyjemnie było patrzeć na Piotra Malinowskiego podczas meczu ze Stalą Rzeszów. Jest wysoki poziom rywalizacji, to nie o to chodzi, że dziś mogę powiedzieć, że Chmiel będzie grał. Chodzi o to, że lepszy w danym momencie zawsze będzie brany pod uwagę. To samo jest zresztą z lewej strony. Dzięki temu siła ognia w całej drużynie zaczyna wyglądać coraz ciekawiej - dodaje szkoleniowiec.
autor: Michał Trela

Przeczytaj również