Kiedyś mecz z Lechem otwierał nową erę. Dziś ją zamyka?

26.11.2012
Mecz z kwietnia 2010, kiedy to bielszczanie wygrywali z Lechem 2-0 z w półfinale Pucharu Polski, był zbiorowym odlotem, który przeniósł połowę Bielska-Białej do Bydgoszczy. Kto to dziś jeszcze pamięta?
Co z tego, że Podbeskidzie wtedy ostatecznie przegrało 2-3 i w finale Pucharu Polski nie zagrało, skoro wtedy wszyscy czuli, że jeśli nie teraz, to już wkrótce. Już wkrótce Podbeskidzie awansuje do ekstraklasy, już za chwilę mecz z Lechem nie będzie wydarzeniem, a chlebem powszednim. Nie tak dawno, bo półtora roku temu. A jednak teraz można poważnie rozważać, czy następny przyjazd "Kolejorza" do Bielska-Białej nie nastąpi... tylko w Pucharze Polski.

Wiadomo, że "Górale" będą teraz grać "mecz o wszystko", co kolejkę, ale... jeśli dziś nie ograją po raz pierwszy w historii Lecha, będą już bardzo solidnie "podtopieni". Zwycięstwa innych drużyn sprawiły, że do 14. Ruchu Chorzów bielszczanie tracą dziś już aż dziewięć punktów. Tylko wygrana daje jakąś nadzieję. Wygrana pierwsza od lutego na własnym stadionie, wygrana z Lechem, który też o trzech punktach, mogących go wywindować na pozycję wicelidera, marzy. Tyle, że on ma do tych marzeń trochę więcej podstaw.

W minioną niedzielę poznaniacy przegrali u siebie prestiżowy mecz z Legią Warszawa 1-3. Trener Mariusz Rumak obawia się powtórki ze scenariusza, według którego przebiegało tamto spotkanie. - Wydaje mi się, że przez większą część meczu to my będziemy prowadzić grę i dlatego musimy być czujni zwłaszcza przy stracie piłki, żeby nie powtórzyła się sytuacja z meczu z Legią. Chcemy strzelać bramki i tworzyć sytuację, ale musimy zachować równowagę, aby nie dopuścić do utraty bramki - mówi oficjalnej stronie poznaniaków.

- Jestem przekonany, że porażka z Legią nauczyła nas najwięcej ze wszystkich porażek od kiedy jestem pierwszym trenerem, ale też najbardziej wzmocniła. To jest jak z pękniętą kością. Najpierw ogromny ból, potem żmudna rehabilitacja, a na koniec miejsce pęknięcia staje się najmocniejsze - dodaje.

Obie drużyny przystąpią do ważnego meczu osłabione. Podbeskidzie zagra bez pauzujących za kartki Dariusza Łatki, Marka Sokołowskiego, chorego Piotra Malinowskiego oraz kontuzjowanego Bartłomieja Koniecznego. Lech zaś przyjeżdża do Bielska-Białej bez podstawowych stoperów - Manuela Arboledy i Huberta Wołąkiewicza. Mecz będzie pokazany przez telewizję Eurosport w kilkunastu europejskich krajach. Podbeskidzie będzie można obejrzeć za granicą (nie licząc Anglii i Izraela, gdzie bielszczanie już gościli) dopiero po raz pierwszy w tym sezonie. Może to i dobrze...?

Podbeskidzie Bielsko-Biała - Lech Poznań
poniedziałek, 18:30
autor: Michał Trela

Przeczytaj również