Kibice w Bielsku: "Nocoń! Co? 0:0!"

21.04.2018
W Bielsku-Białej bezbramkowy wynik staje się powoli normą. "Górale" zremisowali tak już piąte spotkanie w tej rundzie, a kibicom nie wystarczy już dobrze dysponowana defensywa i skwitowali postawę swoich ulubieńców gwizdami.
Łukasz Sobala/PressFocus
Piłkarze Podbeskidzia ewidentnie mają w tej rundzie niesamowity problem ze skutecznością w ofensywie. W 7 wiosennych meczach „Górale” zdobyli zaledwie cztery bramki, a wyjątkową indolencję strzelecką zaprezentowali przede wszystkim w ostatnim spotkaniu w Siedlcach. O poprawę złej passy miało być jednak dzisiaj wyjątkowo trudno, bowiem na stadion przy Rychlińskiego przyjechała pewnie zmierzająca do Ekstraklasy Miedź. Z obecnym liderem bielszczanie radzą sobie jednak wyjątkowo dobrze, bowiem w trzech ostatnich pojedynkach z legniczanami Podbeskidzie zdobyło aż 7 punktów. Dzisiejszy mecz także mógł się znakomicie rozpocząć dla bielszczan, bowiem już w 9. minucie przed znakomitą szansą stanął Guga Palavandishvili. Gruzin najpierw efektownie wyminął jednego z defensorów Miedzi, następnie bez problemu wszedł w pole karne Miedzi, ale jego strzał nieznacznie minął bramkę Sapeli. 
 
Na odpowiedź gości nie trzeba było długo czekać. Zaledwie kilkadziesiąt sekund później blisko zdobycia gola był Frank Adu Kwame, który barwy „Górali” przywdziewał w latach 2013-2016. Piłka po strzale 32-letniego Ghańczyka została jednak efektownie wybita przez Leszczyńskiego. W 21. minucie golkiper Podbeskidzia był już bezradny po przepięknej próbie Forsella z dystansu, ale miał o tyle szczęścia, że futbolówka odbiła się jedynie od poprzeczki.
 
Gdy wydawało się już, że pierwsza połowa zakończy się wynikiem bezbramkowym, Podbeskidzie dostało prezent od losu w postaci rzutu karnego. Do piłki ustawionej na 11 metrze podszedł poszkodowany Sabala, ale napastnik ten potwierdził, że w ofensywie „Górale” są tak skuteczni jak pomysł na podryw w stylu „Czy bolało jak spadłaś z nieba?”. Łotysz wykonał tą jedenastkę najgorzej jak mógł, trafiając prosto w nogi Sapeli i tym samym 23-latek nie wykorzystał już drugiej jedenastki w tym sezonie.
 
Trener Adam Nocoń postanowił nie być tylko biernym obserwatorem tych wydarzeń i w 46. minucie zdecydował się na pierwszą zmianę. Bezbarwnego i bardzo chaotycznego Tomczyka zastąpił Damian Chmiel, ale jego występ był równie anonimowy. Ogólnie w drugiej połowie piłkarskiej jakości było jak na lekarstwo, a jeżeli któraś z drużyn należałoby uznać za lepszą, byłaby nią ekipa trenera Nowaka. Długo największe zagrożenie w ofensywie „Górali” stanowił.. środkowy pomocnik Guga Palavandishwili, ale piłka po jego strzałach trafiała albo w boczną siatkę, albo w mur ustawiony przy rzucie wolnym. 
 
Piłkarze Podbeskidzia tym samym zremisowali bezbramkowo już piąte spotkanie w tej rundzie. Kibiców, którzy niezbyt licznie stawili się na dzisiejszym pojedynku, już nie cieszy gra „na zero z tyłu, a z przodu coś wpadnie”. Bielszczanie zostali pożegnani gwizdami, a z dalszą taką grą mogą się pożegnać z jakąkolwiek walką o górną połowę tabeli. 
 
 
Podbeskidzie Bielsko-Biała – Miedź Legnica 0:0
 
 
Składy:
Podbeskidzie: Leszczyński – Oleksy, Malec, Bougaidis, Modelski – Sierpina, Guga, Hanzel, Kozak (76’ Kostorz) – Tomczyk (46’ Chmiel), Sabala. Trener: Adam Nocoń
Miedź: Sapela – Adu, De Amo, Osyra, Bartczak – Marquitos, Purzycki, Forsell, Santana (62’ Mystkowski), Łobodziński (81’ Piasecki) – Piątkowski. Trener: Dominik Nowak
 
Sędzia: Wojciech Myć (Lublin)
Żółte kartki: Bougaidis (Podbeskidzie) - Purzycki, Bartczak, Łobodziński (Miedź)
 
Widzów: 4819
autor: Piotr Porębski

Przeczytaj również