"Kibice Podbeskidzia Bielsko-Biała nie wybaczą ciągłych porażek u siebie"
03.10.2012
Podbeskidzie Bielsko-Biała to zespół, który jest w stanie powstrzymać Górnik Zabrze?
- Jestem zaskoczony Podbeskidziem. To klub z mojego regionu. Serduszko mocniej bije, jak o nim słyszę. W tamtym sezonie drużyna pokazywała się ze świetnej strony. Bielszczanie pokonali Wisłę Kraków, Legię Warszawa, zremisowali z Lechem Poznań. Potrafili ograć największych. W tej rundzie
są nagle tłem swojego zespołu.
Zdaję sobie sprawę z tego, że drużyna chce, trener się angażuje, a się nie układa tak, jakby się chciało. Czasami tak jest, że brakuje farta, umiejętności. Wtedy potrzeba 1-2 zwycięstw. Przyjeżdża Górnik, jest dodatkowa motywacja. To takie mini-derby Śląska, bo Podbeskidzie to nie taki typowy śląski zespół. "Górale" nie mogą sobie pozwolić na ciągłe porażki, bo końcowe rozliczenia mogą być dla niektórych piłkarzy bardzo nieciekawe. Robi się nerwowo w klubie. Kibice nie wybaczą ciągłych porażek u siebie. Górnik z kolei wysoko zawiesił poprzeczkę.
Dzisiaj mieliśmy pierwsze reakcje na słabe wyniki - zmiany w sztabie szkoleniowym.
- Ciekawe, co ta zmiana miała na celu. Prezes jest na miejscu, widocznie miał sygnał, że trzeba tak postąpić, by zespół wrócił na określone tory. Trzeba zdawać sobie sprawę, że jest coraz bardziej nerwowo. Sponsorzy inwestują pieniądze, chcą, by ich reklamy były dobrze spożytkowane, a tu idzie poniżej oczekiwań. Podbeskidzie samo sobie wysoko zawiesiło poprzeczkę. Potencjał w zespole jest.
Spodziewał się pan, że w październiku Górnik będzie jeszcze zespołem niepokonanym?
- Już w tamtym sezonie zauważyłem, że Górnik jest zespołem z charakterem. Zajął wysokie miejsce, a przecież stadion dopiero się buduje, klub ma długi, ale są za to organizacja i rodzinna atmosfera, którą sam poznałem. Pani prezydent Małgorzata Mańka-Szulik zaufała trenerowi, bo przecież w pewnym okresie ludzie chcieli, żeby go zwolniono. Teraz zbierają plony. Byłem w tym klubie trzy razy i
wiem, co to za marka i historia. Praca w Zabrzu jest zaszczytem. Ja jestem bardzo zadowolony, że układa się Adamowi Nawałce, bo to rzetelny człowiek i sumienny trener.
Zawodnicy widzą, że mają się od kogo uczyć. Zainwestował w chłopaków, którzy chcą osiągnąć wysokie cele. To nie przypadek. Gdzie jest Wisła Kraków, a gdzie Górnik? Przecież te kluby mają zupełnie inne cele. W Zabrzu większość to Polacy, w Krakowie dużo jest obcokrajowców. Czasami trzeba to równoważyć. Zaufanie i spokój to podstawy. U nas rzadko się zdarza, żeby ktoś pracował w jednym miejscu kilka lat. Trzeba mieć duże szczęście. Efekty przychodzą dopiero z czasem.
Nie ma co ukrywać, trener Nawałka zrobił fajny team z charakterem i umiejętnościami. W Zabrzu ściągnęli młodych chłopaków, którzy walczą aż przyjemnie patrzeć. Nikt nie przypuszczał, że zrobią furorę. Nie było wokół nich takiego szumu, podobnie jest z Widzewem Łódź. W Górniku są zawodnicy głodni kariery. Młodzi wspinają się po tej "drabince". Poza tym wiedzą, że selekcjonerem jest człowiek ze Śląska, Waldemar Fornalik. Przyjdzie moment, że będzie musiał ich powoływać.
No i ten moment właśnie nadszedł. Powołania otrzymali Łukasz Skorupski i Adam Danch. Arkadiusz Milik jest na liście rezerwowej.
- Pięknie! Uważam, że absolutnie zasłużyli. Nie ma w tym przypadku. Byłbym zaskoczony, gdyby nie byli brani pod uwagę. Młodzi powinni być preferowani. Cieszę się, że dostali szansę.

Łukasz Laskowski/Pressfocus
Wspomniał pan, że mecz Podbeskidzie - Górnik to "mini-derby". A nazwa Derbiki panu się podoba?
- Typowe derby to Ruch Chorzów - Górnik, czy Cracovia - Wisła. Co by jednak nie powiedzieć, jest to region śląski. Ja to traktuję jako derby, a nie "derbiki".
- Jestem zaskoczony Podbeskidziem. To klub z mojego regionu. Serduszko mocniej bije, jak o nim słyszę. W tamtym sezonie drużyna pokazywała się ze świetnej strony. Bielszczanie pokonali Wisłę Kraków, Legię Warszawa, zremisowali z Lechem Poznań. Potrafili ograć największych. W tej rundzie
są nagle tłem swojego zespołu.Zdaję sobie sprawę z tego, że drużyna chce, trener się angażuje, a się nie układa tak, jakby się chciało. Czasami tak jest, że brakuje farta, umiejętności. Wtedy potrzeba 1-2 zwycięstw. Przyjeżdża Górnik, jest dodatkowa motywacja. To takie mini-derby Śląska, bo Podbeskidzie to nie taki typowy śląski zespół. "Górale" nie mogą sobie pozwolić na ciągłe porażki, bo końcowe rozliczenia mogą być dla niektórych piłkarzy bardzo nieciekawe. Robi się nerwowo w klubie. Kibice nie wybaczą ciągłych porażek u siebie. Górnik z kolei wysoko zawiesił poprzeczkę.
Dzisiaj mieliśmy pierwsze reakcje na słabe wyniki - zmiany w sztabie szkoleniowym.
- Ciekawe, co ta zmiana miała na celu. Prezes jest na miejscu, widocznie miał sygnał, że trzeba tak postąpić, by zespół wrócił na określone tory. Trzeba zdawać sobie sprawę, że jest coraz bardziej nerwowo. Sponsorzy inwestują pieniądze, chcą, by ich reklamy były dobrze spożytkowane, a tu idzie poniżej oczekiwań. Podbeskidzie samo sobie wysoko zawiesiło poprzeczkę. Potencjał w zespole jest.
Spodziewał się pan, że w październiku Górnik będzie jeszcze zespołem niepokonanym?
- Już w tamtym sezonie zauważyłem, że Górnik jest zespołem z charakterem. Zajął wysokie miejsce, a przecież stadion dopiero się buduje, klub ma długi, ale są za to organizacja i rodzinna atmosfera, którą sam poznałem. Pani prezydent Małgorzata Mańka-Szulik zaufała trenerowi, bo przecież w pewnym okresie ludzie chcieli, żeby go zwolniono. Teraz zbierają plony. Byłem w tym klubie trzy razy i
wiem, co to za marka i historia. Praca w Zabrzu jest zaszczytem. Ja jestem bardzo zadowolony, że układa się Adamowi Nawałce, bo to rzetelny człowiek i sumienny trener.Zawodnicy widzą, że mają się od kogo uczyć. Zainwestował w chłopaków, którzy chcą osiągnąć wysokie cele. To nie przypadek. Gdzie jest Wisła Kraków, a gdzie Górnik? Przecież te kluby mają zupełnie inne cele. W Zabrzu większość to Polacy, w Krakowie dużo jest obcokrajowców. Czasami trzeba to równoważyć. Zaufanie i spokój to podstawy. U nas rzadko się zdarza, żeby ktoś pracował w jednym miejscu kilka lat. Trzeba mieć duże szczęście. Efekty przychodzą dopiero z czasem.
Nie ma co ukrywać, trener Nawałka zrobił fajny team z charakterem i umiejętnościami. W Zabrzu ściągnęli młodych chłopaków, którzy walczą aż przyjemnie patrzeć. Nikt nie przypuszczał, że zrobią furorę. Nie było wokół nich takiego szumu, podobnie jest z Widzewem Łódź. W Górniku są zawodnicy głodni kariery. Młodzi wspinają się po tej "drabince". Poza tym wiedzą, że selekcjonerem jest człowiek ze Śląska, Waldemar Fornalik. Przyjdzie moment, że będzie musiał ich powoływać.
No i ten moment właśnie nadszedł. Powołania otrzymali Łukasz Skorupski i Adam Danch. Arkadiusz Milik jest na liście rezerwowej.
- Pięknie! Uważam, że absolutnie zasłużyli. Nie ma w tym przypadku. Byłbym zaskoczony, gdyby nie byli brani pod uwagę. Młodzi powinni być preferowani. Cieszę się, że dostali szansę.

Łukasz Laskowski/Pressfocus
Wspomniał pan, że mecz Podbeskidzie - Górnik to "mini-derby". A nazwa Derbiki panu się podoba?
- Typowe derby to Ruch Chorzów - Górnik, czy Cracovia - Wisła. Co by jednak nie powiedzieć, jest to region śląski. Ja to traktuję jako derby, a nie "derbiki".
Polecane
Ekstraklasa
Przeczytaj również
07.08.2022
07.08.2022
Główka Paluszka metodą na wicemistrzów