Katowice - Podbeskidzie 1-0. GieKSa... to nie Tur Turek
30.05.2009
- Presja tego meczu nieco sparaliżowała nam nogi - Piotr Plewnia tłumaczył przyczyny mało wyraźnej w wykonaniu katowiczan pierwszej połowy. Ta poszła jednak szybko w zapomnienie, gdy chwilę po zmianie stron lewoskrzydłowy GieKSy precyzyjnym strzałem z rzutu wolnego pokonał Merdę. - Futbolówka spadła tam, gdzie chciałem. Nie zmienia to faktu, że bramkarz chyba lekko spóźnił się z interwencją - oceniał Plewnia.
- Głupia bramka. Spokojnie mogliśmy uniknąć tego stałego fragmentu gry - rzucił Krzysztof Chrapek. Snajper "Górali", który ostatnio strzelił Turowi aż pięć goli, dzisiaj nie zaistniał. Zdołał co prawda na początku spotkania wypracować sobie niezłą pozycję, ale uderzył wprost w Jacka Gorczycę. - Poza tym wiele pracy nie miałem - przyznał golkiper GKS-u, którego goście zatrudnili jeszcze tylko raz. Strzał Sikory, kończący szybką kontrę, szybował jednak w środek bramki.
Im bliżej ostatniego gwizdka arbitra, tym Podbeskidzie coraz częściej zapominało o defensywie. - My pokazaliśmy wtedy, że wiemy, co to konsekwentna gra w obronie - zaznaczał Gorczyca. Co więcej, GKS mógł, a nawet powinien pokusić się o podwyższenie rezultaty. Niespodziewanie, w krótkim odstępie czasu przed dwoma szansami stanął rezerwowy Kubies.
- Paweł mógł nam oszczędzić nerwowej końcówki, ale przede wszystkim sprawić sobie samemu dużą frajdę - żałował Plewnia, zdecydowanie najlepszy aktor sobotniego widowiska. Co teraz? Tak GieKSa, jak i Podbeskidzie potrzebują zwycięstw odpowiednio z Jastrzębiem i Zniczem Pruszków. Jeśli takie padną, bezpieczni już katowiczanie będą mogli śledzić, jak "Góralom" wiedzie się w barażu o ekstraklasę.
Pod szatniami
[b]
Bartłomiej Konieczny [/b](obrońca Podbeskidzia): Nie wiem, jak na gorąco skomentować taki mecz. Mimo przegranej, pokazaliśmy, że mamy swój styl.
[b]
Gabriel Nowak [/b](obrońca GKS-u): W pierwszej połowie Podbeskidzie dominowało. Po przerwie opanowaliśmy jednak sytuację.
[b]
Krzysztof Chrapek [/b](napastnik Podbeskidzia): To był w naszym wykonaniu słaby mecz. Gospodarze cofnęli się do defensywy. Trudno było skonstruować pod ich bramką coś groźnego.
[b]Piotr Plewnia [/b](pomocnik GKS-u): Mało było w tym spotkaniu spokoju, mnóstwo zaś walki. Biegaliśmy do upadłego. Jasne, że można być zachłannym i oczekiwać od nas większej ilości bramek, ale najważniejsze są trzy punkty.
[b]Jacek Gorczyca[/b] (bramkarz GKS-u): Zagraliśmy bardzo mądrze. Zneutralizowaliśmy wszystkie atuty rywali. Nasza wygrana jest jak najbardziej zasłużona.
Konferencja prasowa
[b]Marcin Brosz [/b](trener Podbeskidzia): Sami sobie zgotowaliśmy ten los. Proszę wszystkich, którym leży na sercu dobro Podbeskidzia, aby w jak największej liczbie stawili się na piątkowym meczu ze Zniczem Pruszków. Dwa lata naszej pracy nie mogą iść na marne.
[b]Adam Nawałka [/b](trener GKS-u): Po raz kolejny muszę pochwalić moich zawodników za ogromną konsekwencję w grze. Ci chłopcy mają charakter. Do końca walczymy o bezpośrednie utrzymanie w lidze.
- Głupia bramka. Spokojnie mogliśmy uniknąć tego stałego fragmentu gry - rzucił Krzysztof Chrapek. Snajper "Górali", który ostatnio strzelił Turowi aż pięć goli, dzisiaj nie zaistniał. Zdołał co prawda na początku spotkania wypracować sobie niezłą pozycję, ale uderzył wprost w Jacka Gorczycę. - Poza tym wiele pracy nie miałem - przyznał golkiper GKS-u, którego goście zatrudnili jeszcze tylko raz. Strzał Sikory, kończący szybką kontrę, szybował jednak w środek bramki.
Im bliżej ostatniego gwizdka arbitra, tym Podbeskidzie coraz częściej zapominało o defensywie. - My pokazaliśmy wtedy, że wiemy, co to konsekwentna gra w obronie - zaznaczał Gorczyca. Co więcej, GKS mógł, a nawet powinien pokusić się o podwyższenie rezultaty. Niespodziewanie, w krótkim odstępie czasu przed dwoma szansami stanął rezerwowy Kubies.
- Paweł mógł nam oszczędzić nerwowej końcówki, ale przede wszystkim sprawić sobie samemu dużą frajdę - żałował Plewnia, zdecydowanie najlepszy aktor sobotniego widowiska. Co teraz? Tak GieKSa, jak i Podbeskidzie potrzebują zwycięstw odpowiednio z Jastrzębiem i Zniczem Pruszków. Jeśli takie padną, bezpieczni już katowiczanie będą mogli śledzić, jak "Góralom" wiedzie się w barażu o ekstraklasę.
Pod szatniami
[b]
Bartłomiej Konieczny [/b](obrońca Podbeskidzia): Nie wiem, jak na gorąco skomentować taki mecz. Mimo przegranej, pokazaliśmy, że mamy swój styl.
[b]
Gabriel Nowak [/b](obrońca GKS-u): W pierwszej połowie Podbeskidzie dominowało. Po przerwie opanowaliśmy jednak sytuację.
[b]
Krzysztof Chrapek [/b](napastnik Podbeskidzia): To był w naszym wykonaniu słaby mecz. Gospodarze cofnęli się do defensywy. Trudno było skonstruować pod ich bramką coś groźnego.
[b]Piotr Plewnia [/b](pomocnik GKS-u): Mało było w tym spotkaniu spokoju, mnóstwo zaś walki. Biegaliśmy do upadłego. Jasne, że można być zachłannym i oczekiwać od nas większej ilości bramek, ale najważniejsze są trzy punkty.
[b]Jacek Gorczyca[/b] (bramkarz GKS-u): Zagraliśmy bardzo mądrze. Zneutralizowaliśmy wszystkie atuty rywali. Nasza wygrana jest jak najbardziej zasłużona.
Konferencja prasowa
[b]Marcin Brosz [/b](trener Podbeskidzia): Sami sobie zgotowaliśmy ten los. Proszę wszystkich, którym leży na sercu dobro Podbeskidzia, aby w jak największej liczbie stawili się na piątkowym meczu ze Zniczem Pruszków. Dwa lata naszej pracy nie mogą iść na marne.
[b]Adam Nawałka [/b](trener GKS-u): Po raz kolejny muszę pochwalić moich zawodników za ogromną konsekwencję w grze. Ci chłopcy mają charakter. Do końca walczymy o bezpośrednie utrzymanie w lidze.
Polecane
I liga
Przeczytaj również
24.07.2022
24.07.2022
"GieKSa" w szoku przy pustym Blaszoku