Kasperczyk zapowiada zmiany. "Na Broniewicza nie ma co liczyć"
23.03.2010
- Mam nadzieję, że za kilka dni wszystko się unormuje, bo jak na razie nie wygląda to za ciekawie - mówił o kontuzjach, które przetrzebiły defensywę Podbeskidzia, trener Robert Kasperczyk, tuż po zakończeniu spotkania z Górnikiem. Szkoleniowiec bielszczan nie mylił się - dziś obrona wygląda dużo lepiej, choć do komfortowej sytuacji jeszcze dużo brakuje.
- Michał Osiński naciągnął mięsień przywodziciela podczas meczu z Górnikiem. Nie chcieliśmy ryzykować, więc w niedzielę i poniedziałek "Osa" nie trenował. Podobnie jak Łukasz Ganowicz, który narzeka na ból w kolanie, wziął dziś udział w zajęciach na siłowni, ale obaj ćwiczyli tylko górne partie mięśniowe. Nóg nie chcemy nadwerężać - mówi Kasperczyk.
Trzecią próbę powrotu do treningów odbył też wczoraj nowy obrońca bielszczan, Jacek Broniewicz. - Tak jak podejrzewałem, nic z tego nie wyszło. "Bronka" dalej boli kolano i ciągnie się to trochę za długo. Postanowiliśmy działać bardziej zdecydowanie i na jutro jest umówiony na specjalistyczną konsultację.
Jak więc będzie wyglądać obrona Podbeskidzia, w spotkaniu z Górnikiem Łęczna? - Co do Michała i Łukasza jestem dobrej myśli. Powinni dojść do zdrowia, to twarde chłopaki. Na Broniewicza nie ma co liczyć, zobaczymy kiedy wróci do treningów. Jestem za to spokojny o Juraja Dancika. Po urazie nie ma już śladu, to doświadczony zawodnik, który nie biega jak wariat, dlatego spokojnie powinien wytrzymać 90 minut.
Po ostatnich meczach pojawiły się głosy, że bielszczanie grają zbyt zachowawczo, uprawiają "piłkarskie szachy". Czy w meczu z Łęczną należy się spodziewać gruntownej zmiany sposobu gry? - Górnik świetnie gra z kontry, ma bardzo wielu zawodników dobrze radzących sobie w ofensywie, ale w obronie mają już dziury. Dlatego nie możemy zagrać zbyt odważnie, bo to będzie woda na młyn dla gospodarzy. Wariackie granie nie jest tam wskazane. Murować bramki na pewno jednak nie będziemy.Kluczem do wygrania będzie zagęszczenie środka pola. Łatwiej byłoby nam o zwycięstwa, gdyby w bardziej stabilnej dyspozycji byli Piotr Bagnicki i Piotr Rocki, a niestety, w każdym meczu jeden gra dobrze, a drugi zawodzi. - skarży się szkoleniowiec "Górali".
Czy wobec tego należy się spodziewać gruntownych zmian? - Zawodnicy mają trzy ciężkie potyczki w nogach, trzeba będzie dać niektórym odpocząć. Pewne roszady są wręcz wskazane. Eksperymentować nie będziemy, ale drobne retusze, zmiana ustawienia, na pewno nastąpią - zapowiada Robert Kasperczyk.
- Michał Osiński naciągnął mięsień przywodziciela podczas meczu z Górnikiem. Nie chcieliśmy ryzykować, więc w niedzielę i poniedziałek "Osa" nie trenował. Podobnie jak Łukasz Ganowicz, który narzeka na ból w kolanie, wziął dziś udział w zajęciach na siłowni, ale obaj ćwiczyli tylko górne partie mięśniowe. Nóg nie chcemy nadwerężać - mówi Kasperczyk.
Trzecią próbę powrotu do treningów odbył też wczoraj nowy obrońca bielszczan, Jacek Broniewicz. - Tak jak podejrzewałem, nic z tego nie wyszło. "Bronka" dalej boli kolano i ciągnie się to trochę za długo. Postanowiliśmy działać bardziej zdecydowanie i na jutro jest umówiony na specjalistyczną konsultację.
Jak więc będzie wyglądać obrona Podbeskidzia, w spotkaniu z Górnikiem Łęczna? - Co do Michała i Łukasza jestem dobrej myśli. Powinni dojść do zdrowia, to twarde chłopaki. Na Broniewicza nie ma co liczyć, zobaczymy kiedy wróci do treningów. Jestem za to spokojny o Juraja Dancika. Po urazie nie ma już śladu, to doświadczony zawodnik, który nie biega jak wariat, dlatego spokojnie powinien wytrzymać 90 minut.
Po ostatnich meczach pojawiły się głosy, że bielszczanie grają zbyt zachowawczo, uprawiają "piłkarskie szachy". Czy w meczu z Łęczną należy się spodziewać gruntownej zmiany sposobu gry? - Górnik świetnie gra z kontry, ma bardzo wielu zawodników dobrze radzących sobie w ofensywie, ale w obronie mają już dziury. Dlatego nie możemy zagrać zbyt odważnie, bo to będzie woda na młyn dla gospodarzy. Wariackie granie nie jest tam wskazane. Murować bramki na pewno jednak nie będziemy.Kluczem do wygrania będzie zagęszczenie środka pola. Łatwiej byłoby nam o zwycięstwa, gdyby w bardziej stabilnej dyspozycji byli Piotr Bagnicki i Piotr Rocki, a niestety, w każdym meczu jeden gra dobrze, a drugi zawodzi. - skarży się szkoleniowiec "Górali".
Czy wobec tego należy się spodziewać gruntownych zmian? - Zawodnicy mają trzy ciężkie potyczki w nogach, trzeba będzie dać niektórym odpocząć. Pewne roszady są wręcz wskazane. Eksperymentować nie będziemy, ale drobne retusze, zmiana ustawienia, na pewno nastąpią - zapowiada Robert Kasperczyk.
Polecane
I liga