Karvina - Podbeskidzie 1-2. Zagraniczny "hat trick" skompletowany!
13.07.2012
Trener Robert Kasperczyk wystawił głównie zawodników, którzy nie pokazali się kibicom w środowym starciu z Dolnym Kubinem w Dankowicach. Odpoczynku nie mieli z tej ekipy tylko stoperzy - Michal Piter-Buczko i Damian Byrtek. Ten ostatni miał nie grać, jednak awizowany w składzie Juraj Danczik doznał lekkiego urazu i obejrzał spotkanie z trybun. Nie mogli też wystąpić leczący drobne kontuzje Damian Szczęsny, Bartłomiej Konieczny i Piotr Malinowski oraz Liran Cohen, nie mający pozwolenia na grę poza Polską.
Spotkanie rozpoczęło się dla bielszczan znakomicie. Pierwsza groźna sytuacja od razu zaowocowała golem. Indywidualną akcję lewym skrzydłem przeprowadził Krzysztof Król, jego dośrodkowanie zablokował czeski obrońca i piłka wyszła na rzut rożny. Z narożnika idealnie dośrodkował Damian Chmiel, a bramkę strzałem głową w róg bramki zdobył Piter-Buczko. "Górale" po tym trafieniu nadal mieli przewagę i grali od czeskiego II-ligowca lepiej. Przewagę udokumentowali w końcówce pierwszej połowy. Akcję wyprowadził z własnego pola karnego Sebastian Ziajka, który następnie wypuścił lewą stroną Króla. Ten dośrodkował wprost na głowę wbiegającego Chmiela, a piłka - po odbiciu od jednego z obrońców - wpadła do siatki.
Druga połowa nie wyglądała już tak dobrze. Rywale wymienili większość zawodników i zaczęli nad "Góralami" przeważać. Słabo prezentowali się wprowadzeni po przerwie Marcin Siedlarz, Mateusz Niechciał, Ivan Ćurić czy Kamil Adamek. Podbeskidzie przegrało walkę o środek pola i przez długie fragmenty gry skupiało się tylko na wybijaniu piłki poza pole karne. Musiało się to skończyć źle, choć... mogło jeszcze gorzej. Karvina strzeliła tylko jednego gola, po faulu w polu karnym Pitera-Buczko i pewnie wykorzystanej "jedenastce". Jednak w końcówce meczu Mateusz Bąk miał bardzo dużo szczęścia. Nieodpowiedzialna strata Wojciecha Reimana w środku pola, doprowadziła jednego z Czechów do sytuacji sam na sam. Napastnik przelobował Bąka, jednak piłka odbiła się tylko od poprzeczki.
- Na pewno był to dla nas ciężki przeciwnik, zwłaszcza na tym etapie przygotowań. Widać, że Karvina zaraz rozpoczyna ligę, a my jesteśmy po ciężkich treningach. W pierwszej połowie byliśmy lepsi, ale w drugiej, gdy dokonali zmian, już przeważali - podsumował Marek Sokołowski, który w drugiej połowie stworzył dla "Górali" najgroźniejszą okazję. Jego strzał z dystansu był jednak minimalnie niecelny.
MFK Karvina - Podbeskidzie Bielsko-Biała 1-2 (0-2)
0-1 - Piter-Buczko, 10 min
0-2 - Chmiel, 44 min
Podbeskidzie: Bąk - Sokołowski, Byrtek, Piter-Bucko, Król (63. Niechciał) - Ziajka (70. Chmiel), Nather, Łatka (46. Siedlarz), Chmiel (46. Reiman) - Pawela (63. Adamek), Demjan (63. Ćurić).
Spotkanie rozpoczęło się dla bielszczan znakomicie. Pierwsza groźna sytuacja od razu zaowocowała golem. Indywidualną akcję lewym skrzydłem przeprowadził Krzysztof Król, jego dośrodkowanie zablokował czeski obrońca i piłka wyszła na rzut rożny. Z narożnika idealnie dośrodkował Damian Chmiel, a bramkę strzałem głową w róg bramki zdobył Piter-Buczko. "Górale" po tym trafieniu nadal mieli przewagę i grali od czeskiego II-ligowca lepiej. Przewagę udokumentowali w końcówce pierwszej połowy. Akcję wyprowadził z własnego pola karnego Sebastian Ziajka, który następnie wypuścił lewą stroną Króla. Ten dośrodkował wprost na głowę wbiegającego Chmiela, a piłka - po odbiciu od jednego z obrońców - wpadła do siatki.
Druga połowa nie wyglądała już tak dobrze. Rywale wymienili większość zawodników i zaczęli nad "Góralami" przeważać. Słabo prezentowali się wprowadzeni po przerwie Marcin Siedlarz, Mateusz Niechciał, Ivan Ćurić czy Kamil Adamek. Podbeskidzie przegrało walkę o środek pola i przez długie fragmenty gry skupiało się tylko na wybijaniu piłki poza pole karne. Musiało się to skończyć źle, choć... mogło jeszcze gorzej. Karvina strzeliła tylko jednego gola, po faulu w polu karnym Pitera-Buczko i pewnie wykorzystanej "jedenastce". Jednak w końcówce meczu Mateusz Bąk miał bardzo dużo szczęścia. Nieodpowiedzialna strata Wojciecha Reimana w środku pola, doprowadziła jednego z Czechów do sytuacji sam na sam. Napastnik przelobował Bąka, jednak piłka odbiła się tylko od poprzeczki.
- Na pewno był to dla nas ciężki przeciwnik, zwłaszcza na tym etapie przygotowań. Widać, że Karvina zaraz rozpoczyna ligę, a my jesteśmy po ciężkich treningach. W pierwszej połowie byliśmy lepsi, ale w drugiej, gdy dokonali zmian, już przeważali - podsumował Marek Sokołowski, który w drugiej połowie stworzył dla "Górali" najgroźniejszą okazję. Jego strzał z dystansu był jednak minimalnie niecelny.
MFK Karvina - Podbeskidzie Bielsko-Biała 1-2 (0-2)
0-1 - Piter-Buczko, 10 min
0-2 - Chmiel, 44 min
Podbeskidzie: Bąk - Sokołowski, Byrtek, Piter-Bucko, Król (63. Niechciał) - Ziajka (70. Chmiel), Nather, Łatka (46. Siedlarz), Chmiel (46. Reiman) - Pawela (63. Adamek), Demjan (63. Ćurić).
Polecane
Ekstraklasa