Kapitan Rekordu wystąpił mimo kontuzji. "To nie była zasłona dymna"

05.04.2011
Komunikat przed meczem Rekordu Bielsko-Biała z Borutą Zgierz mówił, że Piotr Szymura nie zagra z powodu kontuzji stawu barkowego. Tymczasem nie tylko zagrał, ale wydatnie przyczynił się do wygranej.
- To nie była żadna zasłona dymna, choć akurat nie z powodu urazu barku miałem nie wystąpić. Na wtorkowym treningu skręciłem staw skokowy. Wtedy nie dawano mi szans na występ w niedzielnym meczu. Jednak w piątek zacząłem lekko truchtać, lekarze i fizjolodzy zrobili wszystko, co mogli i jednak mogłem wystąpić w meczu sezonu. To się ważyło do ostatniej minuty przed spotkaniem - tłumaczył kapitan bielszczan.

Szymura jak zwykle nie schodził poniżej przyzwoitego poziomu, jednak jedno jego zagranie było szczególnie ważne. Na półtorej minuty przed końcem oddał strzał rozpaczy zza pola karnego, po którym tor lotu piłki zmienił Paweł Machura i wyprowadził gospodarzy na prowadzenie. A było naprawdę blisko do tego, żeby musiał przesiedzieć mecz sezonu na trybunach.

 - Kiedy już wydawało się, że wszystko jest w porządku, na rozgrzewce... podkręciłem staw skokowy w drugiej nodze. Dlatego teraz mam "zbroję" na nogach - śmiał się szczęśliwy lider Rekordu.
autor: Michał Trela

Przeczytaj również