Kapitan Rekordu: Półfinał mistrzostw Polski a tu takie kuriozum...
28.04.2012
Zawodnik Rekordu Bielsko-Biała dzieli się z nami swoimi refleksjami tuż po zakończeniu spotkania. - Ciężko powiedzieć, co tu się dzisiaj działo. To był specyficzny mecz, na nowej hali. Było widać, że my się tu pewnie nie czujemy, a Akademia - wiadomo - grała na wyjeździe, więc też się pewnie nie czuła. Mimo to, super zaczęliśmy mecz i przez pierwsze dziesięć minut byliśmy lepszym zespołem - rozpoczyna kapitan.
Później jednak wszystko się posypało. - Dostaliśmy nagle frajerską bramkę. To był trochę błąd Krystiana Brzenka, trochę mój. Gol praktycznie z niczego. Krystian chciał szybkim podaniem uruchomić akcję, poszła z tego kontra, a ja powinienem był faulować Frane Despotovicia, bo goście byli w bardzo dobrej sytuacji. Później była ta sytuacja z czerwoną kartką. Tuż przed końcem pierwszej połowy straciliśmy drugą bramkę, potem było 1-3, ale podnieśliśmy się. Złapaliśmy wiatr w żagle... - wspomina Szymura.
To, co się działo potem, wzbudziło największe kontrowersje. - Dla mnie to kuriozum. Mamy półfinał mistrzostw Polski, a sędzia robi coś takiego. Był ewidentnie blokowany strzał, Akademia ustawiła się do rzutu rożnego, my do jego wykonania, a arbiter tego nie widział. Goście wyszli z kontrą, sytuacja sam na sam i... było praktycznie po meczu - kręci głową wściekły reprezentant Polski.
- Próbowaliśmy jeszcze grać z wycofanym bramkarzem, ale to się zemściło i przegraliśmy jeszcze wyżej. To jednak nie ma znaczenia, bo bramki się w play-offach nie liczą. Jutro wyjdziemy z jeszcze większym zaangażowaniem, by odnieść choć jedno zwycięstwo u siebie - zapowiada.
Hala pod Dębowcem zadania graczom Rekordu na pewno nie ułatwia. Na ile jutro może być lepiej? - Zawsze już jeden mecz rozegrany tutaj mamy. Problemem było to, że w środę graliśmy decydujące spotkanie i ciężko było na dziś zaciągnąć tu publiczność. U nas w hali byłoby pełno, a tu to była garstka. Graliśmy w cichej atmosferze, a nie jesteśmy do tego przyzwyczajeni. Gabaryty tej hali też są inne, w inny sposób widzi się tę bramkę. Cóż, trzeba przyznać, że gramy trochę... na wyjeździe, ale z drugiej strony, może mecze tej rangi powinno się rozgrywać na tym obiekcie. Nie mam jednak wątpliwości, że hala nie jest naszym atutem, tak jak ta w Cygańskim Lesie - kończy kapitan Piotr Szymura.
Później jednak wszystko się posypało. - Dostaliśmy nagle frajerską bramkę. To był trochę błąd Krystiana Brzenka, trochę mój. Gol praktycznie z niczego. Krystian chciał szybkim podaniem uruchomić akcję, poszła z tego kontra, a ja powinienem był faulować Frane Despotovicia, bo goście byli w bardzo dobrej sytuacji. Później była ta sytuacja z czerwoną kartką. Tuż przed końcem pierwszej połowy straciliśmy drugą bramkę, potem było 1-3, ale podnieśliśmy się. Złapaliśmy wiatr w żagle... - wspomina Szymura.
To, co się działo potem, wzbudziło największe kontrowersje. - Dla mnie to kuriozum. Mamy półfinał mistrzostw Polski, a sędzia robi coś takiego. Był ewidentnie blokowany strzał, Akademia ustawiła się do rzutu rożnego, my do jego wykonania, a arbiter tego nie widział. Goście wyszli z kontrą, sytuacja sam na sam i... było praktycznie po meczu - kręci głową wściekły reprezentant Polski.
- Próbowaliśmy jeszcze grać z wycofanym bramkarzem, ale to się zemściło i przegraliśmy jeszcze wyżej. To jednak nie ma znaczenia, bo bramki się w play-offach nie liczą. Jutro wyjdziemy z jeszcze większym zaangażowaniem, by odnieść choć jedno zwycięstwo u siebie - zapowiada.
Hala pod Dębowcem zadania graczom Rekordu na pewno nie ułatwia. Na ile jutro może być lepiej? - Zawsze już jeden mecz rozegrany tutaj mamy. Problemem było to, że w środę graliśmy decydujące spotkanie i ciężko było na dziś zaciągnąć tu publiczność. U nas w hali byłoby pełno, a tu to była garstka. Graliśmy w cichej atmosferze, a nie jesteśmy do tego przyzwyczajeni. Gabaryty tej hali też są inne, w inny sposób widzi się tę bramkę. Cóż, trzeba przyznać, że gramy trochę... na wyjeździe, ale z drugiej strony, może mecze tej rangi powinno się rozgrywać na tym obiekcie. Nie mam jednak wątpliwości, że hala nie jest naszym atutem, tak jak ta w Cygańskim Lesie - kończy kapitan Piotr Szymura.
Polecane
Futsal Ekstraklasa