Kapitan Rekordu: Na pierwszą połowę "nie dojechaliśmy"

02.03.2013
- Kolejny raz w meczu z dobrą drużyną nie istniejemy w pierwszej połowie. Straciliśmy dwie bramki z kontr, dwie po stałych fragmentach, było 4-0, więc dziękuję i do widzenia - mówi Andrea Bucciol, trener Rekordu.
Bielszczanie niezwykle gładko przegrali dzisiejszy hitowe spotkanie z Wisłą Kraków. - To był bardzo ciężki mecz. Wszyscy doskonale przecież wiemy, jaki potencjał ma Wisła. Naszym problemem jest to, że w starciach z takimi drużynami nie istniejemy w pierwszej połowie. Tak jak dzisiaj: dwie bramki po stałych fragmentach gry, dwie po kontrach - 4-0, dziękuję i do widzenia. Po meczu - skomentował włoski szkoleniowiec zespołu z Cygańskiego Lasu.

W podobnym tonie wypowiadał się Piotr Szymura, kapitan bielskiego klubu. - Krótko mówiąc, "nie dojechaliśmy" na pierwszą połowę. Nie było nas. Druga połowa jest już ciężka do oceny, bo my przez większość czasu graliśmy z wycofanym bramkarzem, Wisła momentami też tak grała. W pierwszej połowie natomiast zabrakło nam agresji i za to należy przeprosić kibiców, którzy nas tu mocno wspierali. Rok temu po meczu tutaj Błażej Korczyński powiedział, że żałuje, iż są play-offy, bo Wisła była wtedy na pierwszym miejscu, a my na drugim. Teraz mogę powiedzieć: dobrze, że są play-offy. Myślę, że obie drużyny tak uważają, bo dzięki temu mogą wciąż spełnić przedsezonowe założenia - stwierdził kapitan Rekordu.

Wspomniany Korczyński, grający trener krakowian, był zadowolony, bowiem zauważył, że im bliżej najważniejszych rozstrzygnięć, tym lepsza dyspozycja jego zespołu. - Mecz nam się dobrze ułożył, bo po przechwycie strzeliliśmy bramkę, potem drugą i grało się łatwiej. Potem po przerwie Rekord bardzo umiejętnie grał w przewadze. Cieszymy się z tych trzech punktów, gdyż to był bardzo ważny mecz dla układu tabeli. Chcemy wskoczyć do czwórki, by mieć handicap w pierwszej rundzie play-off. Myślę, że nasza forma rośnie, a sezon dopiero się przecież rozkręca - powiedział były gracz śląskich klubów.

Rafał Franz, strzelec dwóch goli w dzisiejszym meczu, pochwalił natomiast rywali. - Myślę, że - mimo wszystko - Rekord będzie się liczył w walce o medale. Dla nas to ważne zwycięstwo, bo realizowaliśmy to, co trener zakładał, czyli wysoki pressing i agresywny odbiór piłki. Stąd tak wysoki wynik - zakończył.

Wisła Kraków po tym spotkaniu przeskoczyła Rekord w tabeli. Sytuacja jest jednak wielce zagmatwana, ponieważ na trzy kolejki przed końcem fazy zasadniczej, miejsce siódme od drugiego dzieli zaledwie pięć punktów.
autor: Michał Trela

Przeczytaj również