Kapitan Podbeskidzia: Z trenera emanuje pewność siebie

04.11.2012
- Liranowi Cohenowi należy się duże piwo. Sęk w tym, że... piwa nie pije - uśmiecha się Marek Sokołowski, kapitan Podbeskidzia Bielsko-Biała i przyznaje, że drużynie ulżyło po pierwszej od pół roku wygranej.
- Na pewno odczuwamy ulgę. Spadł nam kamień z serca. Cieszę się, że wygraliśmy, zwłaszcza, że było to zasłużone zwycięstwo. Przy stanie 1-0 mieliśmy sytuacje na podwyższenie wyniku - podkreśla Marek Sokołowski, który ocenia spotkanie zupełnie inaczej niż Pavel Hapal, szkoleniowiec lubinian. Ten stwierdził, że wygrała drużyna gorsza.

Spotkanie nie musiało się wcale skończyć dla bielszczan tak dobrze, ale geniuszem błysnął Liran Cohen. - On wie, że cała drużyna bardzo mu dziękuje. Należy mu się duże piwo od zespołu. Sęk w tym, że on piwa nie pije. Mówiąc na poważnie, nie ważne kto strzela, nie ważne, jak to robi. Ważne, że się udało - podkreśla prawy obrońca "Górali".

Jaka w tym przełamaniu była zasługa nowego trenera Marcina Sasala? - W tak krótkim czasie nie da się odmienić oblicza zespołu, to oczywiste. Ale u wszystkich była wiara i determinacja, a to zasługa trenera. Przyszedł i powiedział, że chce wszystkie mecze do końca roku wygrać. Emanuje od niego pewność siebie i my też musimy być pewni siebie na boisku. Myślę, że ten mecz ukoronował wszystko, co robiliśmy przez ostatni tydzień - zaznacza "Sokół".

Teraz bielszczanom powinno być łatwiej przystępować do kolejnego meczu. - Myślę, że teraz podnieśliśmy głowy do góry i będziemy walczyć. Nie boimy się Polonii Warszawa. Szanujemy ją, ale spróbujemy ten piątkowy mecz wygrać - kończy Marek Sokołowski.
autor: Michał Trela

Przeczytaj również