Kapitan Podbeskidzia: Trener Polonii to straszny... "jajcarz"
09.11.2012
Kapitan Podbeskidzia przyznaje, że po zwycięstwie w Lubinie do zespołu z Bielska-Białej wróciła wiara. - Taka, której brakowało w ostatnim czasie. Nastroje są zdecydowanie lepsze. Uwierzyliśmy w to, że możemy wygrywać - mówi Marek Sokołowski.
W meczu z "Miedziowymi" bielszczanom nie brakowało szczęścia. Czy po "wiekach" nieobecności wróciło do Podbeskidzia? - Dokładnie tak właśnie to odbieramy. W pierwszej minucie tego spotkania Zagłębie miało sytuację, ale uratował nas słupek. Wtedy pomyślałem sobie, że to jest właśnie ten dzień i ten mecz, po którym w końcu zejdziemy z boiska zwycięsko - zdradza "Sokół".
W sobotę Podbeskidzie zmierzy się z Polonią Warszawa. Sokołowski grał w tym klubie. Jak wspomina swój pobyt na Konwiktorskiej? - Z punktu widzenia typowo "szatniowego" wspominam Polonię bardzo miło. Była świetna, rodzinna atmosfera. Szatnia była "oazą", bo wiadomo, że w klubie różnie się działo - mówi zawodnik.
Dziś motorami napędowymi najbliższego rywala "Górali" są Paweł Wszołek i Łukasz Teodorczyk. Sokołowski pamięta tych graczy. - Nie dostawali w tamtym czasie zbyt wielu szans. A dzisiaj pokazują wielką klasę - nie kryje.
Sokołowski bardzo dobrze zna się ze szkoleniowcem Polonii, Piotrem Stokowcem. - Jako piłkarz grał bardzo ostro, na pograniczu faulu. Występowaliśmy razem w Ostrowcu Świętokrzyskim. W Polonii był natomiast - za czasów mojego pobytu w tym klubie - asystentem u Pawła Janasa.
Jaki prywatnie jest trener Stokowiec?. - To straszny... "jajcarz". Jego poczucie humoru zawsze wnosiło znakomitą atmosferę do szatni - kończy kapitan zespołu z Rychlińskiego.
W meczu z "Miedziowymi" bielszczanom nie brakowało szczęścia. Czy po "wiekach" nieobecności wróciło do Podbeskidzia? - Dokładnie tak właśnie to odbieramy. W pierwszej minucie tego spotkania Zagłębie miało sytuację, ale uratował nas słupek. Wtedy pomyślałem sobie, że to jest właśnie ten dzień i ten mecz, po którym w końcu zejdziemy z boiska zwycięsko - zdradza "Sokół".
W sobotę Podbeskidzie zmierzy się z Polonią Warszawa. Sokołowski grał w tym klubie. Jak wspomina swój pobyt na Konwiktorskiej? - Z punktu widzenia typowo "szatniowego" wspominam Polonię bardzo miło. Była świetna, rodzinna atmosfera. Szatnia była "oazą", bo wiadomo, że w klubie różnie się działo - mówi zawodnik.
Dziś motorami napędowymi najbliższego rywala "Górali" są Paweł Wszołek i Łukasz Teodorczyk. Sokołowski pamięta tych graczy. - Nie dostawali w tamtym czasie zbyt wielu szans. A dzisiaj pokazują wielką klasę - nie kryje.
Sokołowski bardzo dobrze zna się ze szkoleniowcem Polonii, Piotrem Stokowcem. - Jako piłkarz grał bardzo ostro, na pograniczu faulu. Występowaliśmy razem w Ostrowcu Świętokrzyskim. W Polonii był natomiast - za czasów mojego pobytu w tym klubie - asystentem u Pawła Janasa.
Jaki prywatnie jest trener Stokowiec?. - To straszny... "jajcarz". Jego poczucie humoru zawsze wnosiło znakomitą atmosferę do szatni - kończy kapitan zespołu z Rychlińskiego.
Polecane
Ekstraklasa