Kapitan Podbeskidzia: Opieprzanie nas nie przyniesie niczego dobrego
19.09.2009
- Kiedy po raz ostatni straciliśmy w ligowym meczu cztery gole? To było dawno... - wskazuje Sławomir Cienciała. Konkretnie, półtorej roku temu. Bielszczanie przegrali wtedy z późniejszym mistrzem, Lechią Gdańsk. Teraz mają za sobą klęskę z Wartą Poznań, zespołem, który - owszem - na własnym terenie jest niezwykle groźny, ale do potentatów wcale nie należy.
Co więcej, przyczyn środowego niepowodzenia na Rychlińskiego nikt nie jest w stanie wyjaśnić. - Ja włożyłem tę porażkę do oddzielnej szuflady. Tej z niepowodzeniami, które pozostaną już chyba zagadkami. Bo powiedzieć, że nie dojechaliśmy na spotkanie, to chyba trochę za mało - przyznaje 26-latek, który już od jakiegoś czasu w szeregach Podbeskidzia tłumaczyć musi się najwięcej. Ale w końcu kapitańska opaska, którą przejął po Łukaszu Merdzie, zobowiązuje.
Przed prezesem Jerzym Wolasem, który zapowiedział, że jeszcze przed dzisiejszym spotkaniem pojawi się w szatni, świecić oczami musi już cała drużyna. - Rozmowa jest potrzebna, ale z drugiej strony nie można wejść i wszystkich opieprzyć. To nie przyniosłoby niczego dobrego. Pomóc sobie możemy tylko my sami, wreszcie pokazując na boisku jaja. Jako kapitan mogę zapewnić kibiców, że w spotkaniu z Dolcanem to zrobimy - zaznacza Cienciała.
Powinno być o tyle łatwiej, że po pauzie za kartki wraca do składu Juraj Danczik. Na pojedynek z bramkostrzelnym duetem Benjamin Imeh - Maciej Tataj takie wzmocnienie defensywy może się okazać nieocenione. Bo statystyka nie kłamie. Na półmetku tej rundy jedenastka z Bielska-Białej straciła tyle bramek, ile w ciągu całej zeszłorocznej jesieni.
Podbeskidzie Bielsko-Biała - Dolcan Ząbki
sobota, 19:00
sędziuje Mariusz Trofimiec (Kielce)
Przypuszczalne składy
Podbeskidzie: Mikler - Cienciała, Danczik, Ganowicz, Osiński - Matusiak, Matawu - Świerblewski, Kołodziej, Patejuk - Matusz.
Dolcan: Misztal - Warakomski, Hirsz, Stawicki, Unierzyski - Stańczyk, Hinc, Lech, Ziajka - Imeh, Tataj.
Co więcej, przyczyn środowego niepowodzenia na Rychlińskiego nikt nie jest w stanie wyjaśnić. - Ja włożyłem tę porażkę do oddzielnej szuflady. Tej z niepowodzeniami, które pozostaną już chyba zagadkami. Bo powiedzieć, że nie dojechaliśmy na spotkanie, to chyba trochę za mało - przyznaje 26-latek, który już od jakiegoś czasu w szeregach Podbeskidzia tłumaczyć musi się najwięcej. Ale w końcu kapitańska opaska, którą przejął po Łukaszu Merdzie, zobowiązuje.
Przed prezesem Jerzym Wolasem, który zapowiedział, że jeszcze przed dzisiejszym spotkaniem pojawi się w szatni, świecić oczami musi już cała drużyna. - Rozmowa jest potrzebna, ale z drugiej strony nie można wejść i wszystkich opieprzyć. To nie przyniosłoby niczego dobrego. Pomóc sobie możemy tylko my sami, wreszcie pokazując na boisku jaja. Jako kapitan mogę zapewnić kibiców, że w spotkaniu z Dolcanem to zrobimy - zaznacza Cienciała.
Powinno być o tyle łatwiej, że po pauzie za kartki wraca do składu Juraj Danczik. Na pojedynek z bramkostrzelnym duetem Benjamin Imeh - Maciej Tataj takie wzmocnienie defensywy może się okazać nieocenione. Bo statystyka nie kłamie. Na półmetku tej rundy jedenastka z Bielska-Białej straciła tyle bramek, ile w ciągu całej zeszłorocznej jesieni.
Podbeskidzie Bielsko-Biała - Dolcan Ząbki
sobota, 19:00
sędziuje Mariusz Trofimiec (Kielce)
Przypuszczalne składy
Podbeskidzie: Mikler - Cienciała, Danczik, Ganowicz, Osiński - Matusiak, Matawu - Świerblewski, Kołodziej, Patejuk - Matusz.
Dolcan: Misztal - Warakomski, Hirsz, Stawicki, Unierzyski - Stańczyk, Hinc, Lech, Ziajka - Imeh, Tataj.
Polecane
I liga