Kapitan Podbeskidzia: Czujemy strach zamiast radości z gry w piłkę
14.04.2010
- Może odstawię kule w tym tygodniu, może później. Zobaczymy, czy wszystko mi się dobrze zrosło. Wtedy będę mógł myśleć o odbudowie formy. Szkoda, że to tyle trwa, bo ciągnie mnie strasznie na murawę, zwłaszcza że sytuacja nie wygląda za ciekawie - mówi Cienciała.
Choć nie może uczestniczyć w grze, prawy obrońca ogląda wszystkie mecze swojej drużyny i ma swoje przemyślenia na temat słabej gry "Górali". - Z boku wygląda to tak, jakby chłopcy zapomnieli o radości z gry. Nie pamiętają, że piłka ma nas przede wszystkim cieszyć, być czymś, co będziemy po latach miło wspominać, a nie powodować wielką presję i strach - tłumaczy zawodnik.
Cienciałę na prawej obronie zastępuje Łukasz Ganowicz. - "Gana" jest ważnym elementem tej drużyny i radzi sobie na dość obcej dla siebie pozycji bardzo dobrze. Jest na tyle dobrym zawodnikiem, że nie będzie mi łatwo wskoczyć do składu po wyleczeniu kontuzji. Ale o to chodzi, żeby była rywalizacja w drużynie - uśmiecha się 27-latek.
Choć nie może uczestniczyć w grze, prawy obrońca ogląda wszystkie mecze swojej drużyny i ma swoje przemyślenia na temat słabej gry "Górali". - Z boku wygląda to tak, jakby chłopcy zapomnieli o radości z gry. Nie pamiętają, że piłka ma nas przede wszystkim cieszyć, być czymś, co będziemy po latach miło wspominać, a nie powodować wielką presję i strach - tłumaczy zawodnik.
Cienciałę na prawej obronie zastępuje Łukasz Ganowicz. - "Gana" jest ważnym elementem tej drużyny i radzi sobie na dość obcej dla siebie pozycji bardzo dobrze. Jest na tyle dobrym zawodnikiem, że nie będzie mi łatwo wskoczyć do składu po wyleczeniu kontuzji. Ale o to chodzi, żeby była rywalizacja w drużynie - uśmiecha się 27-latek.
Polecane
I liga