Kapitan "Górali": Na pewno czujemy się trochę porzuceni...

20.03.2013
- Byliśmy naprawdę w szoku. Prezes wszedł do szatni i powiedział, że na prośbę trenera Kubickiego, zostanie z nim rozwiązany kontrakt. Nie wiedzieliśmy, o co chodzi - mówi Marek Sokołowski, kapitan Podbeskidzia.
Jak z waszej perspektywy wyglądało rozstanie z trenerem Kubickim?

Marek Sokołowski: - Prezes wszedł do szatni i powiedział, że na prośbę trenera będzie z nim rozwiązany kontrakt. No i tyle. Nie podano nam nawet żadnej przyczyny, nic.

Wyobrażam sobie, że możecie się teraz czuć porzuceni?

- Trochę na pewno tak, bo byliśmy naprawdę w szoku. Nie wiedzieliśmy, o co chodzi. Dopiero później gdzieś widziałem jakiś artykuł, że ma inną, lepszą propozycję. Nie czytałem tego. Ale ja, szczerze mówiąc, byłem w ciężkim szoku.

I co będzie dalej? Wasza współpraca wyglądała całkiem nieźle, a teraz trzeba zaczynać od nowa.

- To prawda. Trzeba tym torem cały czas iść, czy trenerem będzie Kubicki czy ktoś inny. Mamy cel, którym jest utrzymanie i to chcemy zrealizować.

Ale nowy trener to zmiana koncepcji, poznanie drużyny, traci się znowu czas, którego wy nie macie...

- Na pewno, ale koncepcji już raczej nie można zmieniać, bo ona chyba jest niezła. W zależności od tego, kto tu przyjdzie, to on będzie decydował. Wydaje mi się, że nie ma czego zmieniać.

Rozmawiał Michał Trela.
autor: Michał Trela

Przeczytaj również