Kapitan "Górali": Denerwuje nas to. Będą wyciągnięte konsekwencje

03.03.2012
- Korona Kielce to podobny zespół do naszego, ale mają tych Aleksandara Vukovicia, Pawła Sobolewskiego, którzy potrafią rozprowadzić piłkę - mówi Marek Sokołowski. A co irytuje graczy "Górali"?
Chodzi oczywiście o bramki tracone po stałych fragmentach gry. - Na pewno nas już to irytuje i znowu będą z tego tytułu wyciągnięte konsekwencje. No, bo jak się coś poprawi i to zacznie dobrze funkcjonować, to nie można potem wracać do popełniania tych samych błędów - stwierdza kapitan Podbeskidzia Bielsko-Biała.

Prawy obrońca nie próbuje nawet ukrywać, że kielczanie wygrali zasłużenie. - Szybko strzelili łatwe dwie bramki, a potem nam brakowało trochę argumentów. Korona szczelnie się broniła, atakowała z kontry. Gospodarze grali bardzo agresywnie, podwajali krycie i każdy nasz atak kończył się ich przechwytem a potem kontratakiem. Tak nie powinniśmy grać. Jeżeli chcemy o czymś myśleć na wyjazdach, musimy grać na zero z tyłu - dodaje.

- Korona nas zaskoczyła, a nie powinna była nas zaskoczyć, bo trenerzy uczulali nas na te pierwsze minuty. A tu jeden stały fragment gry, drugi, trzeci, bramka, dziękuję. Potem proste błędy przy rozegraniu piłki. Ciężko jest w Kielcach. Jak się straci dwie bramki, to już nie ma grania. A mi Korona jako zespół bardzo się podoba. Ja lubię takie agresywne, walczące zespoły, bez gwiazd. Coś podobnego do naszego, ale oni mają jednak tych Aleksandara Vukovicia, Pawła Sobolewskiego, który rozprowadzają grę, Macieja Korzyma, który zawsze ostro idzie na piłkę - przyznaje "Sokół".

Jego zdaniem czwarte miejsce, które obecnie zajmuje zespół Leszka Ojrzyńskiego, to nie musi być koniec. - Mają dobry zespół i szanse na naprawdę wysokie miejsce w tabeli - kończy kapitan Marek Sokołowski.
autor: Michał Trela

Przeczytaj również