Kamil Kosowski: Stworzyliśmy więcej sytuacji od Podbeskidzia, ale...

09.12.2011
W Bełchatowie przeciwko Podbeskidziu Bielsko-Biała zaliczył cztery asysty. Tym razem nie zanotował ani jednej, ale gdyby koledzy wykorzystywali podania Kamila Kosowskiego, wynik meczu mógł być inny...
Doświadczony pomocnik był najlepszym zawodnikiem przyjezdnych w piątkowym meczu w Bielsku-Białej. Po spotkaniu żałował jednak kolejnej niewykorzystanej szansy. - Stworzyliśmy więcej sytuacji podbramkowych niż przeciwnik. Nie wiem, jak było ze strzałami, ale właśnie o to chodzi, żeby oddać ze dwa uderzenia i strzelić bramkę, tak jak to zrobiło Podbeskidzie. Kolejny raz zawiedliśmy, więc wracamy bez punktów... - smucił się 34-latek.

On sam nie może jednak do siebie mieć pretensji. Jego doskonałe podania po prostu nie były zamieniane na bramki przez napastników. - Dlaczego nie strzelamy goli? To pytanie bardziej do osób, które te podania mają wykończyć. Ja robię wszystko, żeby drużyna wygrywała. Szkoda, bo to był ostatni mecz przed świętami. Będziemy musieli to przełknąć i walczyć wiosną. Takie jest życie piłkarza. Nie żałuję jednak, że wracając do Polski wybrałem akurat Bełchatów. Była to decyzja przemyślana i - z tego co widzę po chłopakach w szatni - na pewno udana - zakończył Kamil Kosowski.
autor: Michał Trela

Przeczytaj również