Kamil Adamek: Trener mówił, żebym grał tak, jak w Jasienicy
26.08.2012
Obecność w składzie napastnika bielszczan była niespodzianką nie tylko dla kibiców, ale też dla samego 23-latka. - Stresu przed występem nie było, ale zdziwienie na pewno. Pan trener przekazał mi tę informację dopiero dzisiaj, na odprawie przedmeczowej. Tak, byłem zaskoczony. Powiedział mi, żebym grał tak, jak w Jasienicy, a będzie dobrze - przyznaje gracz wypożyczony z Drzewiarza Jasienica.
Debiut w ekstraklasie mógł być jednak piorunujący, bo już po kilkudziesięciu sekundach Adamek znalazł się z Siergiejem Pareiką. - Szkoda, bo to mogła być bramka. Źle sobie jednak wypuściłem piłkę i za bardzo się oddaliłem od bramki i obrońca mnie wyprzedził - tłumaczy. W 17. minucie mocno przyczynił się jednak do gola. - Widziałem Roberta Demjana kątem oka i zagrałem mu piłkę. Trzeba się cieszyć, że padła z tego bramka - dodaje. Warto zauważyć, że Adamek poradził sobie w tej sytuacji z Arkadiuszem Głowackim. - Okazało się, że nie jest taki straszny. Ale nie zgadzam się, że nie ma przepaści między ekstraklasą a okręgówką, bo jest. Trzeba być dobrze poukładanym taktycznie - zaznacza.
Dla młodego napastnika wczorajszy mecz był okazją do zagrania przeciwko kilku piłkarzom, których znał dotychczas tylko z telewizji. Kto zrobił na nim najlepsze wrażenie? - Na pewno Maor Melikson i Ivica Iliev. Świetnie wymieniali te krótkie podania, zrobili też ładną akcję przy bramce do szatni - chwali gracz Podbeskidzia.
- Ogólnie myślę, że trzeba być zadowolonym. Trzy miesiące temu grałem w okręgówce, a teraz wystąpiłem w podstawowym składzie przeciwko Wiśle Kraków. Marzenia się spełniają. Teraz jedziemy po trzy punkty do Warszawy na Legię i bardzo chciałbym zagrać, bo pokazać się na Łazienkowskiej to by było coś. A moje cele na ten sezon? Debiut już zaliczyłem, więc teraz chcę strzelić bramkę, a potem dołożyć ich jak najwięcej - kończy Kamil Adamek.
A jak jego występ ocenia Robert Kasperczyk? - Był częścią taktycznej układanki, ale nie chciałem na niego nakładać za dużo zadań. Miał sytuację 100-procentową, ale to chłopak, który przyszedł z V ligi i miał dziś niesamowite, życiowe wydarzenie. Mogę go oceniać tylko pozytywnie. Czy to, że poradził sobie tak dobrze, świadczy o słabości ekstraklasy? Gdyby tak patrzeć, Ireneusz Jeleń czy Adrian Sikora też musieliby być słabi, bo ktoś ich kiedyś wyciągnął z niższych lig. Ważny jest skauting, który pozwoli wypatrzyć zawodników z regionu, którym trzeba podać rękę, bo mają słabych menedżerów, albo w ogóle ich nie mają. Potem widzimy Adamka, który wychodzi bez kompleksów na Arkadiusza Głowackiego, już niemal legendę polskiej piłki. Trzeba szukać tylko pozytywów w tym występie - podkreśla trener Podbeskidzia.
Debiut w ekstraklasie mógł być jednak piorunujący, bo już po kilkudziesięciu sekundach Adamek znalazł się z Siergiejem Pareiką. - Szkoda, bo to mogła być bramka. Źle sobie jednak wypuściłem piłkę i za bardzo się oddaliłem od bramki i obrońca mnie wyprzedził - tłumaczy. W 17. minucie mocno przyczynił się jednak do gola. - Widziałem Roberta Demjana kątem oka i zagrałem mu piłkę. Trzeba się cieszyć, że padła z tego bramka - dodaje. Warto zauważyć, że Adamek poradził sobie w tej sytuacji z Arkadiuszem Głowackim. - Okazało się, że nie jest taki straszny. Ale nie zgadzam się, że nie ma przepaści między ekstraklasą a okręgówką, bo jest. Trzeba być dobrze poukładanym taktycznie - zaznacza.
Dla młodego napastnika wczorajszy mecz był okazją do zagrania przeciwko kilku piłkarzom, których znał dotychczas tylko z telewizji. Kto zrobił na nim najlepsze wrażenie? - Na pewno Maor Melikson i Ivica Iliev. Świetnie wymieniali te krótkie podania, zrobili też ładną akcję przy bramce do szatni - chwali gracz Podbeskidzia.
- Ogólnie myślę, że trzeba być zadowolonym. Trzy miesiące temu grałem w okręgówce, a teraz wystąpiłem w podstawowym składzie przeciwko Wiśle Kraków. Marzenia się spełniają. Teraz jedziemy po trzy punkty do Warszawy na Legię i bardzo chciałbym zagrać, bo pokazać się na Łazienkowskiej to by było coś. A moje cele na ten sezon? Debiut już zaliczyłem, więc teraz chcę strzelić bramkę, a potem dołożyć ich jak najwięcej - kończy Kamil Adamek.
A jak jego występ ocenia Robert Kasperczyk? - Był częścią taktycznej układanki, ale nie chciałem na niego nakładać za dużo zadań. Miał sytuację 100-procentową, ale to chłopak, który przyszedł z V ligi i miał dziś niesamowite, życiowe wydarzenie. Mogę go oceniać tylko pozytywnie. Czy to, że poradził sobie tak dobrze, świadczy o słabości ekstraklasy? Gdyby tak patrzeć, Ireneusz Jeleń czy Adrian Sikora też musieliby być słabi, bo ktoś ich kiedyś wyciągnął z niższych lig. Ważny jest skauting, który pozwoli wypatrzyć zawodników z regionu, którym trzeba podać rękę, bo mają słabych menedżerów, albo w ogóle ich nie mają. Potem widzimy Adamka, który wychodzi bez kompleksów na Arkadiusza Głowackiego, już niemal legendę polskiej piłki. Trzeba szukać tylko pozytywów w tym występie - podkreśla trener Podbeskidzia.
Polecane
Ekstraklasa