Kamil Adamek o bielskich kibicach: Zachowali się troszeczkę nieładnie

29.03.2013
- Szczerze mówiąc, myślałem, że zostanę przyjęty inaczej - nie ukrywa Kamil Adamek, napastnik Korony Kielce, który jeszcze jesienią grał w Podbeskidziu Bielsko-Biała. Kibice nie przywitali go dobrze.
Adamek dostał od trenera Leszka Ojrzyńskiego tylko trzy minuty na stadionie, na którym debiutował w sierpniu w ekstraklasie. - Liczyłem na troszkę większą szansę, ale też nie trenowałem z drużyną przez cztery tygodnie. Myślę, że z meczu na mecz będę grał coraz więcej - przyznaje.

Napastnika przy Rychlińskiego przywitały jednak buczenie i gwizdy z trybuny krytej. Jakby tego było mało, chwilę później "młyn" zaintonował skandowanie "Judasz, Judasz, Judasz Adamek". Nie do końca wiadomo, o co chodzi, wszak wydawało się, iż jest sprawą oczywistą, że Adamek jest najmniej winny temu, że nie gra dziś w Podbeskidziu. - Kibice zachowali się troszeczkę nieładnie, bo to nie moja wina, że tutaj nie gram. Szczerze mówiąc, myślałem, że zostanę przyjęty inaczej - mówi 24-latek z Kaczyc, w dawnym województwie bielskim.

Po spotkaniu nie mogła być zadowolona ani jego obecna, ani poprzednia drużyna. - My przyjechaliśmy tu po zwycięstwo, Podbeskidzie też chciało wygrać, żeby mieć szanse na utrzymanie. Nad nami na wyjazdach chyba ciąży jakieś fatum, ale przyjdzie moment, gdy się przełamiemy. A Podbeskidziu życzę jak najlepiej. Oby się utrzymało. Jeszcze nie wszystko stracone, dopóki piłka w grze. Od początku rundy wiosennej chłopaki grają bardzo dobrze - kończy Kamil Adamek.
autor: Michał Trela

Przeczytaj również