Kamil Adamek ma kłopoty, bo... źle nim pokierowano?

29.01.2013
Mówiono o transferze do innego klub, a w najgorszym wypadku o pozostaniu w Podbeskidziu. Teraz okazuje się, że Kamil Adamek może mieć nawet kłopoty z grą w Drzewiarzu Jasienica.
Wczoraj wieczorem Adamek wraz ze swoim pełnomocnikiem, Tomaszek Kaczmarkiem, spotkał się z Mirosławem Łaciokiem, prezesem Drzewiarza. Co z tego wynikło? Niewiele. - Śmieszy mnie to, że jako pracodawca mam rozmawiać z pełnomocnikiem zawodnika o jego dalszych losach, a nie z samym zainteresowanym. To jakiś ewenement o którym jeszcze nie słyszałem. Pan Kaczmarek nie może negocjować czegoś, co już zostało zawarte w kontrakcie o profesjonalne uprawianie piłki nożnej - mówi Łaciok.

Na dodatek okazuje się, że pełnomocnik Adamka... nie jest jego menedżerem, co nieco komplikuje rozmowy między stronami. - W mojej ocenie Tomasz Kaczmarek nie jest menedżerem Kamila Adamka. Podobnego zdania jest Marcin Kwiecień, mecenas z Wrocławia, który jest jednym z najlepszych prawników prawa sportowego w kraju. Ostatnio Pan Kwiecień wygrał trudną sprawę Ryszarda Tarasiewicza, który procesował się o odszkodowanie ze Śląskiem Wrocław - dodaje Łaciok?

Skąd te przypuszczenia? Otóż wcześniej Adamek podpisał umowę cywilnoprawną z Grzegorzem Zieleckim i to właśnie Zielecki miał prowadzić sprawy transferowe Adamka - nieodpłatnie.

Strony nie doszły wczoraj do porozumienia, to oznacza, że Adamek powinien wrócić do Drzewiarza. Z tym że Kaczmarek zaznaczył, że młody piłkarz.... nie wróci. Finał może być tragiczny w skutkach dla - zdawałoby się - obiecującego zawodnika.
źródło: SportSlaski.pl/ sportowebeskidy.pl

Przeczytaj również