Kadra skompletowana. Trener Kocian podsumował transfery
Wobec nieudanej pierwszej części sezonu w szeregach spadkowicza z Ekstraklasy dokonano małej rewolucji kadrowej. Szeregi zespołu tworzonego przez Dariusza Dźwigałę, później objętego przez Jana Kociana opuścili: Mateusz Lis, którego wypożyczenie z Lecha Poznań zostało skrócone, Ilir Pali, Ariel Wawszczyk, Dariusz Kołodziej (zakończenie kariery), Daniel Mikołajewski, Damian Jakubik, Paweł Tarnowski oraz wypożyczeni do BKS-u Stali Bielsko-Biała i Olimpii Grudziądz Konrad Kareta i Daniel Feruga. Ponadto z rezerwami trenuje Robert Menzel. – Runda jesienna nie była dla nas tak udana, jak sobie to założyliśmy. Po jej zakończeniu doszło do konkretnych rozmów ze sztabem i działem sportowym. Ustaliliśmy, którzy zawodnicy nie sprostali wyzwaniu i powinni zmienić otoczenie. Chcieliśmy, aby szybko trafili do innych zespołów, bo nie widzieliśmy dla nich miejsca w naszym bądź zależało nam na ich dalszym rozwoju – klaruje Tomasz Mikołajko, prezes Podbeskidzia.
W miejsce wymienionych piłkarzy ściągnięto do klubu graczy wypożyczonych – Macieja Felscha, Bartosza Jarocha i Sebastiana Madejskiego, pozyskano także nowych. Łukasz Hanzel, Lubos Kolar, Peter Sladek, Paweł Moskwik i Mariusz Malec parafowali umowy z Podbeskidziem, natomiast Robert Gumny został wypożyczony z Lecha Poznań. – Odeszło od nas dziewięciu piłkarzy. Musieliśmy reagować także na kontuzje w zespole, Marek Sokołowski doznał ciężkiej kontuzji, Adam Deja jest po zabiegu, na dodatek Martin Baran będzie miał zabieg Achillesa. Chcieliśmy stworzyć zespół mocniejszy jakościowo, a nie objętościowo. Nowi piłkarze mają dać nam dużą jakość, ponieważ szukaliśmy piłkarzy na konkretne pozycje. Uważam, że udało nam się właśnie takich zawodników sprowadzić – ocenia trener Kocian.
Słowacki szkoleniowiec duże nadzieje pokłada w pozyskanych rodakach. – Sladek i Kolar to bardzo dobrzy zawodnicy. Grali w drużynie Spartaka Myjawa, która zajmowała trzecie miejsce w słowackiej ekstraklasie, ale klub wycofał się z rozgrywek. Znam tych zawodników i byłem zwolennikiem sprowadzenia ich do nas. Mieli oferty ze Słowacji i Czech, ale udało mi się ich przekonać. Mamy w kadrze Roberta Demjana i Szymona Lewickiego, dwóch graczy na pozycję numer „9”. Szukaliśmy szybkich, ofensywnych piłkarzy do gry kombinacyjnej – tłumaczy szkoleniowiec „Górali”. – Walczyłem o to, aby doszli do mojego zespołu. To jest duża odpowiedzialność, bo są obcokrajowcami, ale nie boję się tej odpowiedzialności, ponieważ wiem, że dadzą nam dużo jakości i pomogą nam w walce o awans – dodaje.