Juraj Danczik: Jak patrzymy w tył, to mogło tych punktów być więcej
05.12.2011
Powrót Słowaka do podstawowego składu po kontuzji, która wykluczyła go z gry przeciwko Polonii Warszawa, w połączeniu z wyleczeniem Bartłomieja Koniecznego, jego partnera z obrony, okazały się zbawienne dla Podbeskidzia w meczu z "Jagą". Duet stoperów nie dał tym razem pograć byłej reprezentacyjnej parze napastników - Tomaszowi Frankowskiemu i Grzegorzowi Rasiakowi.
- To, że zagraliśmy na zero z tyłu, jest jednak nie tylko moją zasługą, ale też Bartka i całej drużyny. W defensywie gra cały zespół - skromnie stwierdził były gracz Skałki Żabnica, choć trzeba uczciwie powiedzieć, że jego zasługa była jednak ogromna.
Danczikowi było jednak mało i usilnie próbował też... zdobyć gola strzałem z dystansu. - Ech, te uderzenia to były dość niespodziewane, nawet dla mnie i... niestety tak wyglądały. Przynajmniej kontr nie było - uśmiechnął się samokrytycznie środkowy obrońca. Najważniejsze jednak jest zwycięstwo, które pozwoliło z nawiązką zrealizować minimum punktowe wyliczone przez byłego prezesa Jerzego Wolasa, w połączeniu ze sztabem szkoleniowym.
- Dorobek punktowy faktycznie nie jest zły, ale jak patrzymy w tył, to mógł być jeszcze bardziej okazały. Na pewno jednak dobrze o nas świadczy, że wygraliśmy w Białymstoku, bo Jagiellonia to mocna drużyna, która akurat ma dołek i my to wykorzystaliśmy - zaznaczył. - Ale czy tyle punktów, ile mamy, to dużo, czy mało, pokaże dopiero wiosna, bo wtedy też trochę będziemy musieli zdobyć - zakończył Juraj Danczik.
- To, że zagraliśmy na zero z tyłu, jest jednak nie tylko moją zasługą, ale też Bartka i całej drużyny. W defensywie gra cały zespół - skromnie stwierdził były gracz Skałki Żabnica, choć trzeba uczciwie powiedzieć, że jego zasługa była jednak ogromna.
Danczikowi było jednak mało i usilnie próbował też... zdobyć gola strzałem z dystansu. - Ech, te uderzenia to były dość niespodziewane, nawet dla mnie i... niestety tak wyglądały. Przynajmniej kontr nie było - uśmiechnął się samokrytycznie środkowy obrońca. Najważniejsze jednak jest zwycięstwo, które pozwoliło z nawiązką zrealizować minimum punktowe wyliczone przez byłego prezesa Jerzego Wolasa, w połączeniu ze sztabem szkoleniowym.
- Dorobek punktowy faktycznie nie jest zły, ale jak patrzymy w tył, to mógł być jeszcze bardziej okazały. Na pewno jednak dobrze o nas świadczy, że wygraliśmy w Białymstoku, bo Jagiellonia to mocna drużyna, która akurat ma dołek i my to wykorzystaliśmy - zaznaczył. - Ale czy tyle punktów, ile mamy, to dużo, czy mało, pokaże dopiero wiosna, bo wtedy też trochę będziemy musieli zdobyć - zakończył Juraj Danczik.
Polecane
Ekstraklasa