"Jesteśmy niedotrenowani. Tak było na wiosnę, tak jest teraz"
09.10.2012
Zdaniem zawodników, problemy z przygotowaniem fizycznym zaczęły się wtedy, gdy do sztabu szkoleniowego dołączył Wojciech Jarosz. Trener zrezygnował z zajęć na siłowni, co zdziwiło zawodników. - Te ćwiczenia z gumami czy piłkami do pilatesa to ogólnie dobre rzeczy, ale jako dodatek, a nie jako główny element budowania siły - opowiadają piłkarze. - Trener Robert Kasperczyk po powrocie ze stażu w Anderlechcie Bruksela mówił, żebyśmy przestali p*******ć o siłowni, bo Europa idzie do przodu, a trening funkcjonalny jest wszędzie i doszło do tego, że jesteśmy niedotrenowani. Tak było na wiosnę, tak jest teraz - kontynuują zawodnicy.
Jarosz został asystentem trenera w styczniu. Od tego momentu Podbeskidzie zaczęło notować o wiele gorsze wyniki w lidze. Wiosną Podbeskidzie wygrało trzy mecze. W obecnym sezonie - ani jednego. - Nie liczę, że będziemy ogrywać Górnika Zabrze, który gdyby chciał, to wygrałby z nami różnicą sześciu goli, ale Ruch Chorzów był już spokojnie do ogrania. Tylko spuchliśmy, po prostu nie daliśmy rady. Bierzemy na siebie winę za porażki, bo to my gramy, a nie trener, ale jesienią poprzedniego sezonu braki w umiejętnościach nadrabialiśmy fizycznością - opowiada dla portalu weszlo.com jeden z "Górali".
- Jarosz może i ma pojęcie o przygotowaniu fizycznym, ale na pewno nie w sporcie wyczynowym, jakim jest piłka. Nie jesteśmy klubem fitness, w którym panowie z brzuszkami chcą zrzucić zbędne kilogramy - uważają piłkarze.
Co na to trener Kasperczyk? - Trochę mi to brzmi jak alibi. Rzeczywiście mamy problem, bo zamknięto nam siłownię i nie mamy gdzie ćwiczyć, ale zawodnicy mają zajęcia na siłowni rozpisane fakultatywnie. Słowacy jeżdżą w weekend do swojego kraju, inni zmawiają się w kilku i jadą razem. Może faktycznie brakuje im tej drugiej jednostki treningowej w tygodniu, ale to, co robimy, zastępuje pracę na siłowni - komentuje. - Trening funkcjonalny istnieje na Zachodzie od kilkunastu lat i ćwiczenia, które zawodnicy wykonują, są żywcem wyjęte z siłowni, ale zbliżone do piłki nożnej. Może nie każdemu to odpowiada i stąd te skargi - dodaje.
Szkoleniowiec dodaje, że piłkarze mieli ostatnio robione badania wydolnościowe. Wyniki w większości przypadków są dobre. - Poza dwoma, trzema przypadkami, wszyscy mają zwiększony potencjał tlenowy, czyli praca, którą wykonaliśmy, jest prawidłowa. Tylko mówię tu o bieganiu, a proszę tego nie łączyć z siłą. Zawodnicy lubią mieć rytuały. Jeden wiąże najpierw prawego buta, drugi zakłada podkoszulek na lewą stronę… Idąc tym tropem - jako zawodnik zapieprzasz przez dziesięć lat na siłowni, potem ktoś ci to zabierze i czujesz się źle. Jakkolwiek byś zagrał, zwalasz na siłownię. Dla mnie to troszkę płytkie. Poza tym zawodnicy, którzy mają "trójkę" z przodu nie będą już co roku szybsi ani silniejsi - kończy Kasperczyk.
Jarosz został asystentem trenera w styczniu. Od tego momentu Podbeskidzie zaczęło notować o wiele gorsze wyniki w lidze. Wiosną Podbeskidzie wygrało trzy mecze. W obecnym sezonie - ani jednego. - Nie liczę, że będziemy ogrywać Górnika Zabrze, który gdyby chciał, to wygrałby z nami różnicą sześciu goli, ale Ruch Chorzów był już spokojnie do ogrania. Tylko spuchliśmy, po prostu nie daliśmy rady. Bierzemy na siebie winę za porażki, bo to my gramy, a nie trener, ale jesienią poprzedniego sezonu braki w umiejętnościach nadrabialiśmy fizycznością - opowiada dla portalu weszlo.com jeden z "Górali".
- Jarosz może i ma pojęcie o przygotowaniu fizycznym, ale na pewno nie w sporcie wyczynowym, jakim jest piłka. Nie jesteśmy klubem fitness, w którym panowie z brzuszkami chcą zrzucić zbędne kilogramy - uważają piłkarze.
Co na to trener Kasperczyk? - Trochę mi to brzmi jak alibi. Rzeczywiście mamy problem, bo zamknięto nam siłownię i nie mamy gdzie ćwiczyć, ale zawodnicy mają zajęcia na siłowni rozpisane fakultatywnie. Słowacy jeżdżą w weekend do swojego kraju, inni zmawiają się w kilku i jadą razem. Może faktycznie brakuje im tej drugiej jednostki treningowej w tygodniu, ale to, co robimy, zastępuje pracę na siłowni - komentuje. - Trening funkcjonalny istnieje na Zachodzie od kilkunastu lat i ćwiczenia, które zawodnicy wykonują, są żywcem wyjęte z siłowni, ale zbliżone do piłki nożnej. Może nie każdemu to odpowiada i stąd te skargi - dodaje.
Szkoleniowiec dodaje, że piłkarze mieli ostatnio robione badania wydolnościowe. Wyniki w większości przypadków są dobre. - Poza dwoma, trzema przypadkami, wszyscy mają zwiększony potencjał tlenowy, czyli praca, którą wykonaliśmy, jest prawidłowa. Tylko mówię tu o bieganiu, a proszę tego nie łączyć z siłą. Zawodnicy lubią mieć rytuały. Jeden wiąże najpierw prawego buta, drugi zakłada podkoszulek na lewą stronę… Idąc tym tropem - jako zawodnik zapieprzasz przez dziesięć lat na siłowni, potem ktoś ci to zabierze i czujesz się źle. Jakkolwiek byś zagrał, zwalasz na siłownię. Dla mnie to troszkę płytkie. Poza tym zawodnicy, którzy mają "trójkę" z przodu nie będą już co roku szybsi ani silniejsi - kończy Kasperczyk.
Polecane
Ekstraklasa