"Jesteśmy jednym z najpoważniejszych kandydatów do awansu"

05.11.2010
- Nie ma co ściemniać, że trzeba grać i może się uda. Jesteśmy jednym z najpoważniejszych kandydatów do awansu i musimy się o niego bić - twierdzi Richard Zajac, bramkarz Podbeskidzia.
Słowacki bramkarz przeszedł do Podbeskidzia zimą zeszłego roku ze słowackiego MFK Dubnica. - Klub przestał mi płacić, nie miałem wyjścia. Stwierdziłem, że do lata pogram w polskiej I lidze, zobaczymy jak będzie to wyglądało. No i tak wyglądało, że zostałem na dwa lata - wspomina. Po bardzo udanej wiośnie, zaczęły się po niego zgłaszać kluby z najwyższych klas rozgrywkowych w Polsce i na Słowacji. - Zgadza się, dlatego tym razem nad bielską propozycją zastanawiałem się dłużej. W Bielsku od początku mieszkałem z rodziną. Starszy syn Adam przez pół roku chodził tu do przedszkola i bardzo dobrze czuł się wśród rówieśników, również żona Iwana nie miała nic przeciwko zostaniu - twierdzi.

Decydujący głos w podjęciu decyzji, która tak ucieszyła bielskich kibiców, miał jednak... Juraj Danczik, Słowak grający od trzech lat w Podbeskidziu. - Sporządził listę plusów i minusów mojego dalszego pobytu w Bielsku. Przeważyły plusy, wśród których Juraj umieścił również... siebie. Tak więc od września do bielskiego przedszkola chodzi także mój drugi syn - Sebastian - wyjaśnia powody pozostania w Podbeskidziu Zajac.

- Wygrany mecz pucharowy z GKS-em Bełchatów pokazał, że mamy pojęcie, jak się gra w ekstraklasie. Po tym spotkaniu nie zazdrościłem trenerowi, gdy głowił się nad składem przeciwko Sandecji. Na boisko wychodzi 11, a na ławce czeka 7 równie dobrych - chwali kolegów doświadczony bramkarz. Słowak zdradza także, że w Bielsku jest już osobą rozpoznawalną. - Głównie przez kibiców w wieku moich synów, z którymi kopią piłkę na podwórku. Jak się pojawiam, koledzy Adama i Sebastiana zdecydowanie wolą zagrać z najstarszym z Zajaców - kończy 34-latek.
źródło: Kronika Beskidzka / SportSlaski.pl

Przeczytaj również