Jest bielszczaninem, ale ekstraklasę chce zawojować z... Niecieczą

27.02.2012
Jeśli do ekstraklasy przebija się ktoś z Bielska-Białej, to w ostatnich latach niemal zawsze odbywa się to przez Podbeskidzie. Inaczej może być z Piotrem Ceglarzem, który karierę robi w... Termalice Nieciecza.
Czołowy zespół I ligi przebywa obecnie na zgrupowaniu na obiektach Rekordu Bielsko-Biała. - Dziwnie się czuję na obozie w domu - uśmiecha się Ceglarz. Zawodnik wraz z kolegami wykuwa w Cygańskim Lesie formę na najważniejszą rundę w historii klubu z podtarnowskiej wioski. - Bardzo bym chciał zaistnieć w ekstraklasie właśnie z Niecieczą. Prezesi stwarzają nam świetne warunki, mamy gdzie trenować i myślę, że jeśli będziemy dobrze grali, to zrobimy ten awans, którego wszyscy chcą - uważa gracz I-ligowca.

Wiele osób nie wyobraża sobie klubu z 700-osobowej wsi w najwyższej lidze, jednak Ceglarz nie ma z tym problemu. - Teraz to się nie liczy, czy jest się ze wsi czy z dużego miasta.  Ważne, że drużyna jest poukładana. Jeśli wszystko dostajemy w terminie, to czemu nie grać w ekstraklasie? - zastanawia się bielszczanin.

W ostatnich latach ludzie związani z Bielskiem-Białą, jeśli trafiali do ekstraklasy, to raczej albo poprzez dobre występy w Podbeskidziu i transfer do najwyższej ligi, a w tym sezonie także dzięki samej grze dla "Górali". Chyba tylko Grzegorzowi Pilchowi udało się trafić na najwyższy poziom nie promując się w Podbeskidziu. Teraz wysoko zaszedł w podobny sposób Ceglarz, choć... on akurat wpis "Podbeskidzie Bielsko-Biała" w piłkarskim CV ma.

- Tak, jestem wychowankiem tego klubu. Ale jako nastolatek trafiłem do SMS-u wówczas trenera Wojciecha Boreckiego, a dziś prezesa Janusza Szymury. Później Borecki trafił do Rekordu i wziął mnie za sobą. Najpierw pograłem w Śląskiej Lidze Juniorów, a później także w seniorskim zespole IV-ligowym - opowiada piłkarz. Wiosną 2010 roku znalazł się już jednak w Młodej Ekstraklasie Śląska Wrocław, gdzie zagrał kilka meczów.

- Później pojawił się przy mnie mój obecny menedżer. On załatwił mi testy w Rakowie Częstochowa. Pojechałem tam i spodobałem się trenerowi Jerzemu Brzęczkowi. Chciał mnie i zostałem pod Jasną Górą - kontynuuje pomocnik. Niespełna 19-letni wówczas piłkarz rozegrał pełny sezon w II lidze, zagrał w 28 spotkaniach i dzięki temu latem zeszłego roku mógł pojechać na testy do Niecieczy. - Spisałem się na nich na tyle dobrze, że mogłem zostać - przyznaje. U trenera Duszana Radolsky'ego prawie 20-letni dziś piłkarz zagrał jesienią 11 meczów, co należy uznać za wynik więcej niż przyzwoity.

Wiadomo jednak, że Podbeskidzie od kilku lat stara się ściągać do siebie ludzi w jakiś sposób związanych z regionem. Ceglarz wydaje się więc idealnym kandydatem, by prędzej czy później na Rychlińskiego trafić. Jak się zresztą okazuje, przymiarki do tego były i to całkiem niedawno. - Jesienią dzwonił do mojego menedżera prezes Jerzy Wolas i były jakieś rozmowy na temat mojego przejścia do Bielska, ale zostałem tutaj - mówi Ceglarz bez cienia żalu. Dopytujemy więc, czy coś z Podbeskidziem nie tak... - To nie jest tak, że tego klubu nie lubię. Ale kibicem też nie jestem. Wiadomo, serce zawsze zostanie w Bielsku, lecz akurat Podbeskidzie jest mi raczej obojętne... - kończy Piotr Ceglarz.
autor: Michał Trela

Przeczytaj również