"Jeśli w Bielsku miałoby być tak jak zimą, to nie chciałbym wracać"
13.11.2010
- Cieszę się na spotkanie z chłopakami, bo choć z Bielska odchodziłem w średniej atmosferze, to na szatnię nigdy nie mogłem narzekać - mówi Ganowicz. Ten środkowy bądź boczny obrońca przez większość poprzedniego sezonu był podstawowym graczem i spisywał się co najmniej przyzwoicie. Klub chciał się go jednak pozbyć już zimą, ale udało się to zrobić dopiero latem.
- Czy jest szansa, że wrócę do Podbeskidzia? Gra się tam, gdzie cię chcą. Jak mnie będą chcieli, to wrócę. Jeśli jednak miałoby to się odbywać na takich zasadach, jak zeszłej zimy, że miałbym coś komuś udowadniać, to chyba bym tego nie chciał. Nie mam 18 czy 19 lat, myślę, że w żadnej I-ligowej drużynie nie muszę nic udowadniać. Na razie nikt się ze mną nie kontaktował, a najważniejsze, by to trener wyraził chęć, bym wrócił - mówi Ganowicz.
Jego tymczasowy (?) zespół rozpoczął sezon wyśmienicie, zaskakująco wygrywał mecze i plasował się w czołówce tabeli. Później jednak wyniki zdecydowanie się pogorszyły i GKP zajmuje dziesiąte miejsce. Gorzowianie nie potrafią wygrać już od sześciu spotkań, ostatni raz zwyciężyli z końcem września, a u siebie ostatni raz zgarnęli trzy punkty w spotkaniu... szóstej kolejki z Odrą Wodzisław.
- Przeplatamy bardzo dobre mecze słabymi, ale to dlatego, że mamy w składzie wielu młodych chłopaków, którzy mają problem z ustabilizowaniem formy na poziomie I-ligowym. Wygląda to podobnie, jak sezon temu w Podbeskidziu - brakuje nam dużo szczęścia. Czuję się tu bardzo fajnie, trener stara się robić dobrą atmosferę, więc w szatni jest super. Wiadomo tylko, że są problemy finansowe - opowiada doświadczony zawodnik.
Ganowicz trafił w Bielsku na bardzo nieudany sezon, odchodził z drużyny rozbitej, a teraz, po niespełna pół roku, zagra z jedną z najmocniejszych ekip I ligi. - Nie powiedziałbym, że byliśmy rozbici, bo w sparingach tłukliśmy wszystkich jak chcieliśmy. Ja w większości z nich grałem... Życzę chłopakom awansu, bo Bielsko-Biała zasługuje na ekstraklasę, bardzo lubię to miasto. Przyznam jednak, że nie spodziewałem się tak dobrej serii Podbeskidzia, jaka miała miejsce jesienią. W tej drużynie nie ma gwiazd, nikogo kto by ciągnął cały zespół, ale wystarczy, że wszyscy grają na równym, wysokim poziomie. Chciałbym im strzelić bramkę, żeby móc zrobić kołyskę dla mojej córeczki Leny, która urodziła się w zeszłym tygodniu - kończy Ganowicz.
Bezpośrednią transmisję z meczu przeprowadzi TVP Sport.
GKP Gorzów Wielkopolski - Podbeskidzie Bielsko-Biała
sobota, 13:00,
Sędzia Bartosz Frankowski (Toruń)
Przypuszczalny skład
Podbeskidzie: Zajac - Cienciała, Konieczny, Broniewicz, Osiński - Rogalski, Koman, Łatka, Malinowski - Demjan, Cieśliński.
- Czy jest szansa, że wrócę do Podbeskidzia? Gra się tam, gdzie cię chcą. Jak mnie będą chcieli, to wrócę. Jeśli jednak miałoby to się odbywać na takich zasadach, jak zeszłej zimy, że miałbym coś komuś udowadniać, to chyba bym tego nie chciał. Nie mam 18 czy 19 lat, myślę, że w żadnej I-ligowej drużynie nie muszę nic udowadniać. Na razie nikt się ze mną nie kontaktował, a najważniejsze, by to trener wyraził chęć, bym wrócił - mówi Ganowicz.
Jego tymczasowy (?) zespół rozpoczął sezon wyśmienicie, zaskakująco wygrywał mecze i plasował się w czołówce tabeli. Później jednak wyniki zdecydowanie się pogorszyły i GKP zajmuje dziesiąte miejsce. Gorzowianie nie potrafią wygrać już od sześciu spotkań, ostatni raz zwyciężyli z końcem września, a u siebie ostatni raz zgarnęli trzy punkty w spotkaniu... szóstej kolejki z Odrą Wodzisław.
- Przeplatamy bardzo dobre mecze słabymi, ale to dlatego, że mamy w składzie wielu młodych chłopaków, którzy mają problem z ustabilizowaniem formy na poziomie I-ligowym. Wygląda to podobnie, jak sezon temu w Podbeskidziu - brakuje nam dużo szczęścia. Czuję się tu bardzo fajnie, trener stara się robić dobrą atmosferę, więc w szatni jest super. Wiadomo tylko, że są problemy finansowe - opowiada doświadczony zawodnik.
Ganowicz trafił w Bielsku na bardzo nieudany sezon, odchodził z drużyny rozbitej, a teraz, po niespełna pół roku, zagra z jedną z najmocniejszych ekip I ligi. - Nie powiedziałbym, że byliśmy rozbici, bo w sparingach tłukliśmy wszystkich jak chcieliśmy. Ja w większości z nich grałem... Życzę chłopakom awansu, bo Bielsko-Biała zasługuje na ekstraklasę, bardzo lubię to miasto. Przyznam jednak, że nie spodziewałem się tak dobrej serii Podbeskidzia, jaka miała miejsce jesienią. W tej drużynie nie ma gwiazd, nikogo kto by ciągnął cały zespół, ale wystarczy, że wszyscy grają na równym, wysokim poziomie. Chciałbym im strzelić bramkę, żeby móc zrobić kołyskę dla mojej córeczki Leny, która urodziła się w zeszłym tygodniu - kończy Ganowicz.
Bezpośrednią transmisję z meczu przeprowadzi TVP Sport.
GKP Gorzów Wielkopolski - Podbeskidzie Bielsko-Biała
sobota, 13:00,
Sędzia Bartosz Frankowski (Toruń)
Przypuszczalny skład
Podbeskidzie: Zajac - Cienciała, Konieczny, Broniewicz, Osiński - Rogalski, Koman, Łatka, Malinowski - Demjan, Cieśliński.
Polecane
I liga