Jeśli nie załapie się do Podbeskidzia, pojedzie do... Bayernu Monachium
04.07.2011
Po awansie do ekstraklasy Podbeskidzie szuka graczy do zespołu z Młodej Ekstraklasy. Dlatego zorganizowało specjalny casting, na którym zjawiło się około 50 utalentowanych zawodników. Pochodzili nie tylko z Podbeskidzia, lecz z całego kraju. O angaż walczył też rodzynek z zagranicy - Martin Przybylski, ofensywny zawodnik z landu Schleswig-Holstein.
20-latek jest z pochodzenia Polakiem, choć urodził się i wychował w Niemczech. - Dotychczas nie grał w wielkich klubach, bo nie zgadzali się na to rodzice, którzy chcieli żeby postawił przede wszystkim na naukę. Grał w mistrzostwach Niemiec do lat 16 i po nich dostał oferty z VfL Wolfsburg, HSV Hamburg czy Holstein Kiel, jednak był zmuszony je odrzucić. W zeszłym roku zdał maturę i miał do wyboru dwa rozwiązania. Albo musiał pójść do wojska, albo odbyć tzw. rok cywilny. Wybrał tą drugą opcję i przez ostatni rok nie grał, tylko pracował w domu starców - opowiada wujek zawodnika, który przywiózł go do Bielska-Białej.
- Obawiamy się, że może brakować mu trochę ogrania, ale zapewniam, że piłkarsko jest bardzo mocny. W kontakcie z Podbeskidziem byliśmy już od listopada. Piłkarz ma kartę na ręku i na początek chcemy, żeby grał w Młodej Ekstraklasie, by odzyskał trochę fizycznej sprawności. Docelowo jednak ma być w pierwszym zespole. Może grać jako "podwieszony" za napastnikiem, na środku pomocy oraz na prawym skrzydle. Dysponuje potężnym strzałem z dystansu - kontynuuje.
Jeśli piłkarzowi nie powiedzie się w Podbeskidziu, chce wrócić do Niemiec, by grać w rezerwach Bayernu Monachium. On wolałby jednak... zostać w Polsce. - To prawda, że w Niemczech są trochę lepsze warunki, ale trudno się przebić. Przez tamtejsze kluby ściągani są gracze z Ameryki Południowej. Jest wielu utalentowanych zawodników, którzy nie mogą sobie z tą konkurencją poradzić. Inna sprawa, to ta "sercowa". On chce trochę w Polsce pograć, nie ma mowy o szybkim wybiciu się i "ucieczce" z kraju - zapewnia wujek zawodnika.
Przybylski wziął udział w zajęciach prowadzonych przez Piotra Bogusza, trenera młodzieży Podbeskidzia. Wszystkich kandydatów oglądało kilku szkoleniowców Podbeskidzia, na czele z Robertem Kasperczykiem i Włodzimierzem Małowiejskim, byłym trenerem pierwszego zespołu bielszczan. - Kadra będzie liczyć 25 zawodników, jednak na pewno głównie będzie oparta na naszych wychowankach. Zobaczymy w najbliższych dniach, jak ci testowani prezentują się na tle naszych chłopaków - mówi Bogusz. Ciąg dalszy castingu jutro.
20-latek jest z pochodzenia Polakiem, choć urodził się i wychował w Niemczech. - Dotychczas nie grał w wielkich klubach, bo nie zgadzali się na to rodzice, którzy chcieli żeby postawił przede wszystkim na naukę. Grał w mistrzostwach Niemiec do lat 16 i po nich dostał oferty z VfL Wolfsburg, HSV Hamburg czy Holstein Kiel, jednak był zmuszony je odrzucić. W zeszłym roku zdał maturę i miał do wyboru dwa rozwiązania. Albo musiał pójść do wojska, albo odbyć tzw. rok cywilny. Wybrał tą drugą opcję i przez ostatni rok nie grał, tylko pracował w domu starców - opowiada wujek zawodnika, który przywiózł go do Bielska-Białej.
- Obawiamy się, że może brakować mu trochę ogrania, ale zapewniam, że piłkarsko jest bardzo mocny. W kontakcie z Podbeskidziem byliśmy już od listopada. Piłkarz ma kartę na ręku i na początek chcemy, żeby grał w Młodej Ekstraklasie, by odzyskał trochę fizycznej sprawności. Docelowo jednak ma być w pierwszym zespole. Może grać jako "podwieszony" za napastnikiem, na środku pomocy oraz na prawym skrzydle. Dysponuje potężnym strzałem z dystansu - kontynuuje.
Jeśli piłkarzowi nie powiedzie się w Podbeskidziu, chce wrócić do Niemiec, by grać w rezerwach Bayernu Monachium. On wolałby jednak... zostać w Polsce. - To prawda, że w Niemczech są trochę lepsze warunki, ale trudno się przebić. Przez tamtejsze kluby ściągani są gracze z Ameryki Południowej. Jest wielu utalentowanych zawodników, którzy nie mogą sobie z tą konkurencją poradzić. Inna sprawa, to ta "sercowa". On chce trochę w Polsce pograć, nie ma mowy o szybkim wybiciu się i "ucieczce" z kraju - zapewnia wujek zawodnika.
Przybylski wziął udział w zajęciach prowadzonych przez Piotra Bogusza, trenera młodzieży Podbeskidzia. Wszystkich kandydatów oglądało kilku szkoleniowców Podbeskidzia, na czele z Robertem Kasperczykiem i Włodzimierzem Małowiejskim, byłym trenerem pierwszego zespołu bielszczan. - Kadra będzie liczyć 25 zawodników, jednak na pewno głównie będzie oparta na naszych wychowankach. Zobaczymy w najbliższych dniach, jak ci testowani prezentują się na tle naszych chłopaków - mówi Bogusz. Ciąg dalszy castingu jutro.
Polecane
Młodzież