Jeśli nie zaczną wygrywać, klub ściągnie piłkarzy z niższych lig
04.09.2009
Przed każdą następną kolejką eksperci zapowiadają, że oto właśnie nadchodzi kres ligowych spotkań Podbeskidzia bez zwycięstwa, tymczasem niechlubna seria trwa w najlepsze. Scenariusza, jaki na początku sezonu stał się udziałem "Górali", nie jest w stanie zmienić nawet pozyskany niedawno Dariusz Kołodziej. Mało tego. Popularny "Kołek" gra po prostu słabo.
- Wszyscy jesteśmy zawiedzeni jego postawą. W obecnej formie Darek strzela... po blokach. Z drugiej strony pamiętajmy, że w okresie przygotowawczym sporo się leczył - zauważa prezes Jerzy Wolas. - Może i rację mają ci, którzy twierdzą, że bardziej potrzebny byłby nam skuteczny napastnik. Ale przecież transfer Kołodzieja to sprawa sfinalizowana przez naszego sponsora, Powermed. A darowanemu koniowi nie zagląda się w zęby - podkreśla "sternik" bielszczan. Bardzo prawdopodobne natomiast, że wspomniany darczyńca postara się w zimie i o snajpera.
Razem z nim do klubu może trafić kilku kolejnych zawodników. Nie chodzi jednak o graczy z "nazwiskami". - Nasi chłopcy nie zarabiają małych pieniędzy. Jeśli nie będą wygrywać, to ściągniemy do klubu tych, którzy przebywają na wypożyczeniach, a są znacznie tańsi. Mam tu na myśli Arkadiusza Gołębia z Rakowa Częstochowa, Artura Nowaka ze Skałki Żabnica czy Mateusza Żyłę z GKS-u Tychy - wylicza Wolas. Dodajmy, że w grę wchodzi również renegocjacja kontraktów z najbardziej zawodzącymi piłkarzami pierwszego zespołu.
Z kolei Marcin Brosz o swoją pozycję może być spokojny. - Ani razu nie przeszło mi przez myśl, by go zwolnić. Stałoby się to pilną potrzebą, gdyby trener był już wypalony pracą z tymi chłopakami. Ale tak nie jest. Chciałbym tylko, aby dobre wyniki badań zawodników przełożyły się w końcu na boiskowe rezultaty... - dodaje prezes Podbeskidzia.
- Wszyscy jesteśmy zawiedzeni jego postawą. W obecnej formie Darek strzela... po blokach. Z drugiej strony pamiętajmy, że w okresie przygotowawczym sporo się leczył - zauważa prezes Jerzy Wolas. - Może i rację mają ci, którzy twierdzą, że bardziej potrzebny byłby nam skuteczny napastnik. Ale przecież transfer Kołodzieja to sprawa sfinalizowana przez naszego sponsora, Powermed. A darowanemu koniowi nie zagląda się w zęby - podkreśla "sternik" bielszczan. Bardzo prawdopodobne natomiast, że wspomniany darczyńca postara się w zimie i o snajpera.
Razem z nim do klubu może trafić kilku kolejnych zawodników. Nie chodzi jednak o graczy z "nazwiskami". - Nasi chłopcy nie zarabiają małych pieniędzy. Jeśli nie będą wygrywać, to ściągniemy do klubu tych, którzy przebywają na wypożyczeniach, a są znacznie tańsi. Mam tu na myśli Arkadiusza Gołębia z Rakowa Częstochowa, Artura Nowaka ze Skałki Żabnica czy Mateusza Żyłę z GKS-u Tychy - wylicza Wolas. Dodajmy, że w grę wchodzi również renegocjacja kontraktów z najbardziej zawodzącymi piłkarzami pierwszego zespołu.
Z kolei Marcin Brosz o swoją pozycję może być spokojny. - Ani razu nie przeszło mi przez myśl, by go zwolnić. Stałoby się to pilną potrzebą, gdyby trener był już wypalony pracą z tymi chłopakami. Ale tak nie jest. Chciałbym tylko, aby dobre wyniki badań zawodników przełożyły się w końcu na boiskowe rezultaty... - dodaje prezes Podbeskidzia.
Polecane
I liga