"Jeśli nie wygramy obu tych meczów, utrzymanie będzie bardzo trudne"
26.11.2012
Obrońca Podbeskidzia nawiązuje do sytuacji z doliczonego czasu gry pierwszej połowy, gdy arbiter Daniel Stefański pokazał czerwoną kartkę Dariuszowi Pietrasiakowi za faul na Georgo Lovrencsicsu. - Podbiegłem do sędziego bocznego i spytałem o czerwoną kartkę dla "Pietrasa". Powiedział, że nie da się już nic cofnąć, lecz widać, że miał jakieś "ale" do decyzji Daniela Stefańskiego. Teraz po meczu możemy mówić, że sędzia nas oszukał. Tyle, że to my sami gramy na boisku i też popełniliśmy błędy, bo skądś się wzięły te trzy stracone gole - przyznaje trzeźwo lewy obrońca bielszczan.
- Na pewno nie jest teraz za ciekawie. Graliśmy w dziesiątkę i nie wyglądało to chyba źle. Najbardziej jednak boli to, że znów nie ma punktów. Sytuacja jest dla nas bardzo zła. Zostały jesienią dwa mecze i jeśli ich obu nie wygramy, to utrzymanie będzie bardzo trudną sztuką, bo na wiosnę musielibyśmy wygrać osiem, jak nie dziewięć spotkań - dodaje Król.
Lewy obrońca "Górali" zaznacza, że drużyna nie ma pretensji do Ireneusza Jelenia, który nie wykorzystał rzutu karnego oraz sytuacji sam na sam z Jasminem Buriciem. - On długo nie grał w piłkę, więc wiemy, jak jest. Poza tym, w poprzednim meczu on sam dał dwie świetne prostopadłe piłki i inni też tego nie wykorzystali. Jesteśmy drużyną. W jedenastu, a nie sam Jeleń - kończy Krzysztof Król.
- Na pewno nie jest teraz za ciekawie. Graliśmy w dziesiątkę i nie wyglądało to chyba źle. Najbardziej jednak boli to, że znów nie ma punktów. Sytuacja jest dla nas bardzo zła. Zostały jesienią dwa mecze i jeśli ich obu nie wygramy, to utrzymanie będzie bardzo trudną sztuką, bo na wiosnę musielibyśmy wygrać osiem, jak nie dziewięć spotkań - dodaje Król.
Lewy obrońca "Górali" zaznacza, że drużyna nie ma pretensji do Ireneusza Jelenia, który nie wykorzystał rzutu karnego oraz sytuacji sam na sam z Jasminem Buriciem. - On długo nie grał w piłkę, więc wiemy, jak jest. Poza tym, w poprzednim meczu on sam dał dwie świetne prostopadłe piłki i inni też tego nie wykorzystali. Jesteśmy drużyną. W jedenastu, a nie sam Jeleń - kończy Krzysztof Król.
Polecane
Ekstraklasa