"Jeśli nie możesz kupić najlepszych piłkarzy, to musisz ich wychować"

19.07.2013
- Pamiętajmy, że Milik też był młody i na dorobku, a nie przeszkadzało mu to być wyróżniającą postacią w ekstraklasie - mówi Czesław Michniewicz, trener Podbeskidzia Bielsko-Biała.
W klubie - podobnie jak w większości ekstraklasy - mówi się o walce o pierwszą ósemkę. Czesław Michniewicz zwraca jednak uwagę, że będzie o to piekielnie trudno. - Każdy zespół w podobnej sytuacji do nas, marzy o tym miejscu w ósemce. Za marzenia nie wsadzają do więzienia, więc może to dobry czas, by o tym marzyć. Będzie jednak bardzo ciężko, bo odszedł od nas najlepszy zawodnik ligi. Liczę, że inni wezmą na siebie ciężar gry. Myślę, że jest to miejsce realne do zdobycia, ale będzie o nie walczyło 3/4 ligi - twierdzi.

Trener Podbeskidzia zauważa zresztą, że to musiałoby oznaczać najlepszy sezon w historii klubu. - Teraz zdobyliśmy 32 punkty, w pierwszym sezonie bielszczanie mieli bodaj 36 punktów. Żeby być w ósemce, trzeba by zdobyć 40-45 punktów. To bardzo dużo. Pewnie będzie niezwykle ciasno, a o wszystkim może zadecydować jedna bramka - mówi.

Michniewicz przyznaje, że po transferze Krzysztofa Chrapka, sprawa pozyskania środkowego napastnika nie jest aż tak paląca jak wcześniej. - Będziemy się jeszcze rozglądali, ale nie jesteśmy już pod ścianą, bo mamy Chrapka, Pawelę, młodych Bartlewskiego i Żeglenia. Ci dwaj ostatni to gracze na dorobku, ale trzeba pamiętać, że Milik też był młody, a za chwilę stał się gwiazdą ligi. Podbeskidzie otworzyło się na młodzież. Zgodnie z zasadą: jeśli nie możesz kupić najlepszych piłkarzy, to musisz ich wychować - akcentuje szkoleniowiec "Górali".

- Co się tyczy Chrapka, on był już na marginesie sportu, więc ma podwójną siłę by udowodnić, że coś jeszcze potrafi. Co chwilę ktoś nam poleca jakiegoś napastnika, lecz myślę, że najwięcej zawodników będzie się chciało gdzieś zaczepić w końcówce sierpnia. Nie możemy dać wielkich pieniędzy, ale mamy inne rzeczy - stabilizację, piękne miasto, wsparcie gminy, wiernych kibiców. Dla niektórych to za mało, jednak niektórym wystarczy - kończy Czesław Michniewicz.
autor: Michał Trela

Przeczytaj również