"Jeśli mam wrócić, żeby grać w rezerwach, to wolę wypożyczenie"
11.12.2010
Choć jest ofensywnym pomocnikiem, jesienią zeszłego roku był nie tylko największą gwiazdą, ale i najlepszym strzelcem macierzystego Hutnika Kraków. Trener Robert Kasperczyk zapamiętał go dobrze jeszcze z czasów, gdy Świątek był nastolatkiem. Nic więc dziwnego, że ściągnął go do Bielska-Białej. Efektownie grający piłkarz, posiadający świetną technikę, wyniesioną w dużej mierze z... futsalu, miał zbawić bielszczan. Początek miał świetny - już w pierwszym meczu rozgrywanym na bielskim stadionie, w sparingu z Banikiem Ostrawa, strzelił jedynego gola, wykazując się dużym sprytem. - On musi jeszcze nabrać masy mięśniowej, żeby poradzić sobie w I lidze - przestrzegał trener Kasperczyk.
Wiedział co mówi... W lidze nie było już tak dobrze. Choć piłkarz dostawał szanse, nie zachwycał i z czasem pojawiał się na boisku coraz rzadziej. Gdy latem klub dokonał ciekawych transferów, wiadomo było, że dla 23-latka robi się w Bielsku za ciasno. Wypożyczono go do beniaminka II ligi - Puszczy Niepołomice. - Początek miałem fajny, bo już w jednym z pierwszych meczów strzeliłem gola i zaliczyłem asystę. Runda nie była w moim wykonaniu rewelacyjna, ale też nasz styl gry nie ułatwia mi zadania - tłumaczy.
- Krzysiek gra w słabej drużynie, jest ciężka walka o utrzymanie, dlatego niełatwo się przebić. On jednak występuje regularnie i zbiera dobre recenzje - mówi Bogdan Wilk, drugi trener "Górali". Jakie są szanse na to, że Świątek wróci do Bielska-Białej już zimą? - Myślę, że wszystko powinno się rozstrzygnąć do końca roku. Chłopcy z Podbeskidzia mieli świetną rundę, zdecydowanie inną niż ta, na którą ja trafiłem. Wtedy była presja związana z grą o utrzymanie. Jeśli miałbym jednak wracać po to, by grać w rezerwach, to wolałbym zostać gdzieś wypożyczony - mówi.
Wilk twierdzi, że Kasperczyk oglądał jesienią na żywo grę Krzysztofa Świątka. Jak ją ocenił? - Szczerze mówiąc nawet nie miałem pojęcia, że ktoś mnie obserwował... - przyznaje sam zawodnik.
Wiedział co mówi... W lidze nie było już tak dobrze. Choć piłkarz dostawał szanse, nie zachwycał i z czasem pojawiał się na boisku coraz rzadziej. Gdy latem klub dokonał ciekawych transferów, wiadomo było, że dla 23-latka robi się w Bielsku za ciasno. Wypożyczono go do beniaminka II ligi - Puszczy Niepołomice. - Początek miałem fajny, bo już w jednym z pierwszych meczów strzeliłem gola i zaliczyłem asystę. Runda nie była w moim wykonaniu rewelacyjna, ale też nasz styl gry nie ułatwia mi zadania - tłumaczy.
- Krzysiek gra w słabej drużynie, jest ciężka walka o utrzymanie, dlatego niełatwo się przebić. On jednak występuje regularnie i zbiera dobre recenzje - mówi Bogdan Wilk, drugi trener "Górali". Jakie są szanse na to, że Świątek wróci do Bielska-Białej już zimą? - Myślę, że wszystko powinno się rozstrzygnąć do końca roku. Chłopcy z Podbeskidzia mieli świetną rundę, zdecydowanie inną niż ta, na którą ja trafiłem. Wtedy była presja związana z grą o utrzymanie. Jeśli miałbym jednak wracać po to, by grać w rezerwach, to wolałbym zostać gdzieś wypożyczony - mówi.
Wilk twierdzi, że Kasperczyk oglądał jesienią na żywo grę Krzysztofa Świątka. Jak ją ocenił? - Szczerze mówiąc nawet nie miałem pojęcia, że ktoś mnie obserwował... - przyznaje sam zawodnik.
Polecane
I liga