"Jeśli chce się być alfą i omegą, czyli prezesem i trenerem, to nic nie wychodzi"

25.03.2013
- To katastrofalna wiadomość dla piłkarzy - mówi Janusz Okrzesik, były prezes Podbeskidzia, o odejściu Dariusza Kubickiego. W podobnym tonie wypowiada się Władysław Szypuła, wieloletni działacz bielskiego klubu.
Dziś Czesław Michniewicz ma przyjechać do Bielska-Białej, by podpisać półtoraroczny kontrakt z Podbeskidziem. Nie milkną jednak echa nagłej ucieczki na Syberię Dariusza Kubickiego. Dziennik "Sport" spytał o ocenę tej sprawy Janusza Okrzesika i Władysława Szypułę, za których czasów, "Górale" awansowali do ekstraklasy. Ocena działań klubu w tej sprawie jest - delikatnie mówiąc - niespecjalnie pochlebna.

- Nie chcę się wypowiadać szerzej w temacie, bo znowu wyjdzie na to, że jestem cenzorem działań prezesa Wojciecha Boreckiego - rozpoczyna Szypuła. - Wiele rzeczy mi się w funkcjonowaniu klubu nie podoba, ale nie będę wchodził w szczegóły. Tak to już bywa, że jeśli chce się być alfą i omegą w klubie, czyli trenerem i prezesem, to nic nie wychodzi. Nie będę jednak wkładał kija w mrowisko... Prezes ma swoją wizję rządzenia - dodaje.

Z kolei Okrzesik zwraca uwagę na to, że kontrakt Kubickiego nie był chyba zbyt dobrze skonstruowany. - Wszystko wskazuje na to, że nie był należycie zabezpieczony. Wychodzi na to, że ktoś popełnił błąd. Stało się doprawdy fatalnie. Dariusz Kubicki, przy pierwszej nadarzającej się okazji, odszedł z klubu. To katastrofalna wiadomość dla piłkarzy. Bo jeśli lider "daje tyły" w momencie, gdy na horyzoncie pojawia się oferta, to jak mają się czuć ci, których zostawił? - zastanawia się były prezes bielszczan.
źródło: Sport

Przeczytaj również