Jerzy Wolas przestał pełnić ostatnią funkcję w Podbeskidziu

05.10.2012
To znamienna chwila. Jerzy Wolas, przez lata działający w Podbeskidziu Bielsko-Biała, w tym tygodniu przestał pełnić w nim ostatnią funkcję. - Jak cię nie chcą, to trzeba spieprzać, żeby nie wyrzucili - śmieje się.
Wolas przez lata był prezesem klubu i zasłynął z wyciągnięcia go z długów i stworzenia podwalin pod przyszłe sukcesy. Z funkcji zrezygnował końcem 2009 roku, jednak gdy do dymisji podał się jego następca Janusz Okrzesik, zgodził się rok temu ponownie zostać tymczasowym prezesem. Drugi raz bielszczanom szefował do końca 2011 roku. Trzy tygodnie temu zrezygnował z zasiadania w klubowej radzie nadzorczej, a kilka dni temu przestał być członkiem zarządu stowarzyszenia TS Podbeskidzie, mającego 74% klubowych akcji.

Dlaczego? - Bo mnie nie chcą. Czy ktoś mi to jasno zakomunikował? Ja już mam parę lat, a nawet parędziesiąt, więc dziewięć miesięcy to wystarczający czas, by się zorientować, czy jest się potrzebnym. A jak się nie jest to... trzeba spieprzać, żeby nie wyrzucili - śmieje się Jerzy Wolas. Choć trudno w to uwierzyć, w ekstraklasowym klubie nie pełni już żadnej funkcji.

- Jedyne, w czym zostałem, to szkolące młodzież BBTS Podbeskidzie, gdzie jestem prezesem - dodaje.
autor: Michał Trela

Przeczytaj również