Jerzy Wolas: G... po sobie nie zostawię. Będę sprzątał!

19.09.2011
- Żarty się skończyły. Przyszedł najwyższy czas, by reagować. Nie można spokojnie patrzeć na to, co się dzieje z drużyną - mówi Jerzy Wolas, prezes Podbeskidzia Bielsko-Biała o dzisiejszych ruchach zarządu.
Przypomnijmy, że 14 piłkarzy, którzy wystąpili w meczu z Ruchem Chorzów oraz sztab szkoleniowy mają zapłacić kary finansowe. Maciej Rogalski został przesunięty do zespołu Młodej Ekstraklasy. Natomiast z Bogdanem Wilkiem, asystentem trenera, został rozwiązany kontrakt.

Panie prezesie, skąd tak ostre zmiany w drużynie?
- Żarty się skończyły. Przyszedł najwyższy czas, by reagować. Nie można spokojnie patrzeć na to, co się dzieje z drużyną. Jestem prezesem tylko na trzy miesiące, ale to nie oznacza, że zostawię po sobie gówno w klubie mojemu następcy. Jest bałagan, to będę go sprzątał.

Czy zarząd podjął decyzje w porozumieniu z trenerem Robertem Kasperczykiem?
- Szkoleniowiec wie o decyzjach, ale nie brał udziału w naszych rozmowach. Zresztą dlaczego by miał? Jest na takich samych prawach jak reszta drużyny.

Dlaczego taką cenę za słabe wyniki zapłacił Bogdan Wilk, który był tylko asystentem pierwszego trenera?
Wracamy do normalnego modelu, jaki funkcjonuje w klubach - pierwszy trener i drugi trener. U nas nagle poszło to w tę stronę, że mieliśmy dwóch asystentów. Po co mi czterech trenerów, skoro nie mogą wymyślić sensownej taktyki na mecz?! Będę oszczędzał, a nie wyrzucał pieniądze w błoto.

A dlaczego Maciej Rogalski, który był podstawowym zawodnikiem, został odsunięty od pierwszej drużyny?
- Piłkarsko pewnie nie był najsłabszy, choć oczywiście mocno wszystkich rozczarowuje. W I lidze bardzo nam pomagał. Może ekstraklasa to dla niego za wysokie progi? Może w Lechii Gdańsk się nie pomylili, że rozwiązali z nim kontrakt? Choć akurat nie znam motywów, dlaczego tam z niego zrezygnowali. Tutaj jednak nałożyły mu się przede wszystkim sprawy dyscyplinarne...

Czy to koniec zmian?
- Nie mam sentymentów. Nie jest powiedziane, że po następnym meczu nie poleci trzech trenerów i następni piłkarze. Wolę grać osiemnastoma, którzy naprawdę gryzą trawę, niż mieć 25-osobową kadrę, której tylko wydaje się, że są piłkarzami. Przecież personalnie nie jesteśmy słabsi od drużyn, z którymi nie wygraliśmy - Widzewa Łódź, Korony Kielce czy Ruchu Chorzów. A już ostatni mecz to była tragedia. Dno, dna...

Rozmawiał Michał Trela.
autor: Michał Trela

Przeczytaj również