Jego gol wyeliminował Wisłę. "Radość była ogromna"

04.11.2013
- Kiedy wyrzuciliśmy Wisłę z Pucharu Polski, występowaliśmy na zapleczu ekstraklasy. Graliśmy z zespołem wyżej notowanym i to spotkanie wywoływało inne emocje - wspomina Tomasz Górkiewicz, strzelec decydującej bramki.
Wiosna 2011. Podbeskidzie rozpoczyna decydującą walkę o awans do ekstraklasy i kontynuuje piękną przygodę w Pucharze Polski. Los sprawił, że "Górale" w ćwierćfinale trafili na krakowską Wisłę, która w zimie sprowadziła m.in. Maora Meliksona. Przed dwumeczem nikt nie dawał bielszczanom szans, ale drużyna Roberta Kasperczyka pokazała olbrzymią wolę walki i charakter, godny największych wojowników.

 Po niespodziewanym zwycięstwie w Krakowie, "Górale" chcieli za wszelką cenę obronić korzystny wynik w Bielsku-Białej. Jednak gdy w 53. minucie Cwetan Genkow podwyższył prowadzenie "Białej Gwiazdy" na 2:0, losy dwumeczu wydawały się rozstrzygnięte. Ale nie dla piłkarzy Podbeskidzia. Najpierw nadzieję w serca bielskich kibiców wlał Adam Cieśliński, a Tomasz Górkiewicz sprawił, że stadion przy Rychlińskiego eksplodował.

- Wyeliminowaliśmy Wisłę Kraków, więc radość była ogromna. Cieszyłem się z tej bramki, ponieważ była na wagę awansu. Czy była to najważniejsza bramka w mojej przygodzie z piłką? Nie wiem, ale przyniosła olbrzymią radość. Wyeliminowaliśmy uznaną markę i jako pierwszoligowiec awansowaliśmy do półfinału Pucharu Polski - wspomina Tomasz Górkiewicz.

Podbeskidzie było wtedy zupełnie inne niż teraz. Grało ofensywnie, z polotem, a w ataku błyszczeli Adam Cieśliński i Robert Demjan. Drużyna zbudowana przez Roberta Kasperczyka starała się przez cały czas grać swoją piłkę. I nie ważne, czy ich rywalem była Wisła Kraków, Lech Poznań, czy MKS Kluczbork lub KSZO Ostrowiec Świętokrzyski. "Górale" mieli grać szybko, ofensywnie i widowiskowo.

 - Kiedy wyrzuciliśmy Wisłę z Pucharu Polski, występowaliśmy na zapleczu ekstraklasy. Graliśmy z zespołem wyżej notowanym i to spotkanie wywoływało inne emocje. Teraz jesteśmy w ekstraklasie i te mecze są innego gatunku. Nasze wyniki obecnie nie wyglądają zbyt dobrze, ale chcemy się podnieść i iść w dobrym kierunku - zaznacza "Górek".

Podbeskidzie w ostatniej kolejce wysoko przegrało we Wrocławiu. O ile w pierwszej połowie bielszczanie starali się dotrzymywać kroku Śląskowi, to w drugiej wszystko się posypało. Trener Ojrzyński pokrzykiwał na swoich piłkarzy, ustawiał, podpowiadał, ale nic to nie dało. Na pomeczowej konferencji nowy szkoleniowiec mówił, że nie można się załamywać, bo do końca ligi zostało jeszcze dużo spotkań.

 - My musimy w każdym meczu szukać punktów. I nie ważne czy jest to Wisła Kraków, Górnik Zabrze, Widzew Łódź, czy Korona Kielce. Musimy zbierać punkty i to jest najważniejsze. Tak się składa, że teraz gramy z Wisłą i zrobimy wszystko, żeby wygrać - zapowiada prawy obrońca "Górali".

W ostatnim czasie, Podbeskidzie ma bardzo dziwnie dobieranych sędziów. Mecz z Cracovią sędziował Marcin Borski, a cztery dni później w Bielsku-Białej, mecz z Ruchem, również poprowadził sędzia Borski. W czwartek "Górale" grali na wyjeździe ze Śląskiem i głównym arbitrem był Daniel Stefański, który już na początku spotkania nie dopatrzył się ewidentnego faulu Kelemena na Slobodzie. I co ciekawe, mecz z Wisła poprowadzi... Daniel Stefański.

 - Ktoś za to odpowiada, ktoś przydziela sędziów do danego meczu i nie nam to oceniać. My musimy skupić się przede wszystkim na naszej grze, a nie na pracy sędziego. Mamy jedynie nadzieję, że to sędziowanie będzie na dobrym poziomie - ucina Górkiewicz.

Podbeskidzie Bielsko-Biała - Wisła Kraków
poniedziałek, 20:30
Sędzia Daniel Stefański (Bydgoszcz)
autor: Dominik Wardzichowski

Przeczytaj również