Jastrzębski - ZAKSA 3-0. Jastrzębie zniszczyło Kędzierzyn-Koźle
07.11.2009
Pełna radość w obozie Jastrzębskiego Węgla. Drużyna prowadzona przez Roberto Santilliego w kapitalnym stylu rozgromiła na własnym parkiecie ZAKSĘ Kędzierzyn-Koźle. Przyjezdni byli w stanie toczyć równorzędną walkę jedynie w pierwszej partii. - W końcówce przechyliliśmy szalę na swoją korzyść i później było nam znacznie łatwiej - mówił wyraźnie zadowolony libero gospodarzy, Paweł Rusek.
W ekipie Jastrzębskiego trudno było znaleźć słabsze ogniwo. Znakomicie grali hardy z Yudinem, a to co zaprezentował Łomacz, było najwyższych lotów. W drugim secie rozgrywający gospodarzy nie tylko wyśmienicie wystawiał piłkę kolegom, ale też popisał się trzema kapitalnymi blokami i asem - wychodziło mu dzisiaj wszystko - chwalił kolegę z zespołu Rusek. "kiwkami" i blokiem punkty zdobywał Yudin, a siatkarze ZAKSY byli bezradni.
Trzecia partia była przysłowiowym wbiciem gwoździa do trumny kędzierzynian. Zawodnikom Jastrzębskiego wychodziło niemal wszystko. Sammelvuo w jednej z akcji chciał delikatnie przerzucić piłkę na drugą stronę, ale nie spodziewał się, że Łomacz zdecyduje się od razu na atak. Przyjmujący ZAKSY przyjął potężny cios piłką na głowę.
Goście nie potrafili się przebić przez znakomity blok jastrzębian i jak nie dostawali "czapy", to uderzali po autach. - Graliśmy na równym i bardzo wysokim poziomie od początku do końca. W środę słabo blokowaliśmy i dzisiaj wyjątkowo skoncentrowaliśmy się na tym elemencie. Efekt był widoczny - cieszył się Hardy.
Siatkarze ZAKSY podkreślali bardzo dobrą postawę miejscowych. Nie spodziewaliśmy się takiego wyniku. Jastrzębie było od nas w zdecydowanie lepszej dyspozycji. Wygrali zasłużenie - przyznał atakujący przyjezdnych, Jakub Jarosz.
Konferencja prasowa
Robert Szczerbaniuk (kapitan ZAKSY): Zagraliśmy słabe spotkanie. Bez wiary w zwycięstwo. Nie było agresji. Nie mogliśmy sobie poradzić w pierwszym ataku i kontrze. Cały zespół zagrał nierówno. Dobre momenty przeplataliśmy słabymi. Jastrzębie wykorzystało to i wygrało w pełni zasłużenie.
Grzegorz Łomacz (kapitan Jastrzębskiego): Po ostatnich meczach zwycięstwo było bardzo potrzebne. Chcieliśmy pokazać, że potrafimy grać lepiej. Cieszymy się, że pokonaliśmy taki zespół jak ZAKSA w trzech setach.
Krzysztof Stelmach (trener ZAKSY): Po takim pojedynku przychodzi do głowy dużo myśli. Walczyliśmy tylko w pierwszym secie. Później nie pozwolił nam już na to przeciwnik. Próbowaliśmy robić zmiany. Mieliśmy jeden zryw, ale rywal miał kontrolę we wszystkim. Nie istnieliśmy w bloku. Brawa dla Grzegorza Łomacza. Nie byliśmy chyba mentalnie odpowiednio przygotowani. W elementach siatkarskich Jastrzębie było zdecydowanie lepsze.
Roberto Santilli (trener Jastrzębskiego): Zrobiliśmy krok do przodu. Nie pierwszy, ale też nie ostatni. Mamy młodą drużynę i czeka nas jeszcze długa droga. Jest wiele zespołów w lidze na podobnym poziomie. My przegraliśmy z Rzeszowem 3-0, ZAKSA z nimi wygrała w takim samym stosunku, a my pokonaliśmy ZAKSĘ również 3-0. Tylko Bełchatów gra na innym poziomie. Reszta drużyn walczy o jak najwyższą pozycję w tabeli przed play-offami. Dlatego po porażce nie możemy tracić cierpliwości i zaufania.
W ekipie Jastrzębskiego trudno było znaleźć słabsze ogniwo. Znakomicie grali hardy z Yudinem, a to co zaprezentował Łomacz, było najwyższych lotów. W drugim secie rozgrywający gospodarzy nie tylko wyśmienicie wystawiał piłkę kolegom, ale też popisał się trzema kapitalnymi blokami i asem - wychodziło mu dzisiaj wszystko - chwalił kolegę z zespołu Rusek. "kiwkami" i blokiem punkty zdobywał Yudin, a siatkarze ZAKSY byli bezradni.
Trzecia partia była przysłowiowym wbiciem gwoździa do trumny kędzierzynian. Zawodnikom Jastrzębskiego wychodziło niemal wszystko. Sammelvuo w jednej z akcji chciał delikatnie przerzucić piłkę na drugą stronę, ale nie spodziewał się, że Łomacz zdecyduje się od razu na atak. Przyjmujący ZAKSY przyjął potężny cios piłką na głowę.
Goście nie potrafili się przebić przez znakomity blok jastrzębian i jak nie dostawali "czapy", to uderzali po autach. - Graliśmy na równym i bardzo wysokim poziomie od początku do końca. W środę słabo blokowaliśmy i dzisiaj wyjątkowo skoncentrowaliśmy się na tym elemencie. Efekt był widoczny - cieszył się Hardy.
Siatkarze ZAKSY podkreślali bardzo dobrą postawę miejscowych. Nie spodziewaliśmy się takiego wyniku. Jastrzębie było od nas w zdecydowanie lepszej dyspozycji. Wygrali zasłużenie - przyznał atakujący przyjezdnych, Jakub Jarosz.
Konferencja prasowa
Robert Szczerbaniuk (kapitan ZAKSY): Zagraliśmy słabe spotkanie. Bez wiary w zwycięstwo. Nie było agresji. Nie mogliśmy sobie poradzić w pierwszym ataku i kontrze. Cały zespół zagrał nierówno. Dobre momenty przeplataliśmy słabymi. Jastrzębie wykorzystało to i wygrało w pełni zasłużenie.
Grzegorz Łomacz (kapitan Jastrzębskiego): Po ostatnich meczach zwycięstwo było bardzo potrzebne. Chcieliśmy pokazać, że potrafimy grać lepiej. Cieszymy się, że pokonaliśmy taki zespół jak ZAKSA w trzech setach.
Krzysztof Stelmach (trener ZAKSY): Po takim pojedynku przychodzi do głowy dużo myśli. Walczyliśmy tylko w pierwszym secie. Później nie pozwolił nam już na to przeciwnik. Próbowaliśmy robić zmiany. Mieliśmy jeden zryw, ale rywal miał kontrolę we wszystkim. Nie istnieliśmy w bloku. Brawa dla Grzegorza Łomacza. Nie byliśmy chyba mentalnie odpowiednio przygotowani. W elementach siatkarskich Jastrzębie było zdecydowanie lepsze.
Roberto Santilli (trener Jastrzębskiego): Zrobiliśmy krok do przodu. Nie pierwszy, ale też nie ostatni. Mamy młodą drużynę i czeka nas jeszcze długa droga. Jest wiele zespołów w lidze na podobnym poziomie. My przegraliśmy z Rzeszowem 3-0, ZAKSA z nimi wygrała w takim samym stosunku, a my pokonaliśmy ZAKSĘ również 3-0. Tylko Bełchatów gra na innym poziomie. Reszta drużyn walczy o jak najwyższą pozycję w tabeli przed play-offami. Dlatego po porażce nie możemy tracić cierpliwości i zaufania.
Polecane
Plus Liga